IKS

Moonspell – „Far From God” [Recenzja], wyd. Napalm Records

Myślę, że w przypadku Moonspell mogę napisać, iż jest to legenda metalu gotyckiego w tym doomowym odcieniu i nie będzie to przesadą: ponad 30 lat na scenie, 12 albumów długogrających na koncie, i właśnie pojawił się trzynasty o tytule „Far From God”. Na najnowszej płycie zespół eksploruje bardziej gothicrockowe, romantyczne oraz eksperymentalne aspekty swej twórczości. Jestem w pełni przekonany, iż krążek wyjątkowo mocno wpadnie w ucho fanom pozycji takich, jak „Darkness and Hope”, „The Antidote” czy „Butterfly Effect”.

Dlaczego jest tak istotne podkreślenie stylu albumu? Głównie dlatego, iż formacja z Portugalii ma niejedno oblicze i na poszczególnych wydawnictwach mocno skupia się na różnych odcieniach i aspektach szeroko pojętej muzyki gotyckiej zagranej na doommetalową modłę. Nowy album jest pełen melancholii, emocji oraz pobudzających wyobraźnię motywów. Jest też bardzo poetycki, czuć, iż muzyka ma tutaj na celu bardziej uwiedzenie i zahipnotyzowanie słuchacza, aniżeli przytłoczenie go masą trudnych uczuć. Nie zabraknie też bardziej przebojowych oraz zapadających w pamięć refrenów oraz melodii, ale wszystko jest to podane na smutno.

REKLAMA

 

Miejcie na uwadze Drogie Czytelniczki i Drodzy Czytelnicy, iż jest to recenzja z punktu widzenia szalikowca formacji. Moonspell stawiam w swoim osobistym panteonie gothic/doomowym obok takich tytanów jak Paradise Lost czy My Dying Bride, znam chyba całą dyskografię na pamięć, a muzyka portugalskiego zespołu jest wyjątkowo bliska memu sercu.

 

fot. Beatriz Mariano

 

Już otwierające „Cross Your Heart” wprawia w odpowiedni nastrój: niespieszne, z odpowiednio wyeksponowaną melodią gitary oraz klawiszami, roztacza melancholię w tej najprzyjemniejszej formie. Zarówno muzycznie, jak i tekstowo utwór rozważa śmierć i przejście na drugą stronę. Gdzieniegdzie pojawi się cięższy gitarowy dźwięk, ale zespół skupia się tu głównie na emocjonalności oraz budowaniu bliskości ze słuchaczem, wciągając go do swego świata. „Far From God” zaczyna się jedną ze specjalności zespołu: melorecytacją z minimalistycznym motywem, dodając kawałkowi poetyckości, aby następnie przejść w niemalże taneczny gothicrockowy szlagier, ze stopniowo budowanym napięciem oraz wżerającym się w mózg refrenem. Kawałek powoduje to przyjemne otępienie, spowodowane wzbudzeniem słusznej dawki melancholii w sercu.

„Biblical” zagęszcza atmosferę, zanurzając słuchacza w aurę mroku oraz tajemnicy poprzez pobudzające wyobraźnię melodie, rytualną sekcję rytmiczną oraz niepokojący ambient w tle. Sam utwór przypomina bardziej rzucanie zaklęć aniżeli utwór: jest minimalistycznie oraz hipnotycznie, aby rozwinąć się w gothic/doomowy punkt kulminacyjny, po którym partia prowadząca gitary najzwyczajniej w świecie pieści uszy słuchacza. Kompozycja przypomina mi wybuch złości, smutek i pocieszenie. W tej kolejności. „The Great Wolf in the Sky” z gościnnym udziałem hiszpańskiej skrzypaczki Alicii Nurho jeszcze bardziej pogłębia hipnotyczny klimat poprzez kontrast ciężkiego riffowania i łagodnych motywów ze złowieszczymi dźwiękami skrzypiec oraz klawiszy w tle. Podczas odsłuchu można poczuć się obserwowanym przez jakąś złowrogą istotę.

REKLAMA

 

„Your Promise of Light” zabiera początkowo w bardziej industrialne klimaty z marszowym rytmem oraz mroczną, mocno wyeksponowaną elektroniką. Jednakże znajdzie się w tym mroku światło w postaci pięknego bliskowschodniego motywu na gitarze. Światło to w końcu blaknie w porównaniu z depresyjnym i pełnym goryczy doomowym walcem, jaki nadchodzi. Kontrast tego maksymalizmu z minimalizmem oraz jasności z mrokiem wspaniale pobudza wyobraźnię. „For the Love of Mortals” to romantyczny i minimalistyczny kawałek, przypominający bardziej opowieść ze ścieżką dźwiękową, aniżeli utwór sensu stricte. Ma on bardziej intymny charakter, zupełnie tak, jakby zespół pragnął powiedzieć na ucho słuchaczowi jakiś sekret.

 

 

„Our Freedom to Fall” ma w sobie od samego początku ciężar zarówno emocjonalny, jak i riffowy. Marszowy, osadzony rytm, ambient oraz melodyjne wstawki budują monumentalną atmosferę, która znajduje swe ujście w gniewnym wybuchu. Nie potrafię wysiedzieć w spokoju, słuchając tego utworu. „Reconquista” to niezwykłe zwieńczenie albumu: utwór złowrogi, przepełniony rozpaczą oraz goryczą. Sam motyw główny przeciągniętego, bardzo niskiego riffu z poruszającą serce melodią to coś, co niesamowicie silnie ze mną rezonuje. Doomowe riffowanie, wokal stylizowany na przemowę oraz to coraz bardziej pogłębiające się poczucie pustki. Nie ma to jak zimny prysznic na zakończenie.

 

„Far From God” to album eklektyczny, pełen piękna, poetyckości i emocji, ale też ciężaru, smutku i mroku. Moonspell po raz kolejny pokazał, iż jego inspiracje są szerokie, a stylistyki, w jakich się obraca, potrafią się zmieniać. Niezależnie jednak od tego, w jakiej konfiguracji działa zespół: zawsze czuję i wiem że to Moonspell. Czy po tym można poznać wielki zespół? Nie wiem, ale wiem jedno – „Far From God” to album niezwykły, magiczny i pełen wzruszeń. Jeśli nie boicie się doznać piękna, smutku, mroku oraz melancholii, koniecznie odpalcie ten album i dajcie na siebie rzucić zaklęcie.

 

Marek Oleksy (Gruz Culture Propaganda)

 

Pamiętajcie, żeby wspierać swoich ulubionych artystów poprzez kupowanie fizycznych nośników, biletów na koncerty oraz gadżetów i koszulek.

 

IKS
Udostępnij i poleć znajomym!

Dodaj komentarz

IKS

SztukMix - Strona poświęcona szeroko pojętej sztuce

© SztukMix 2020