IKS

Moby (+ NEWSKIN) | 04.08.2026 | Warszawa, Letnia Scena Progresji | Fot. Martyna Gut | org. Charm Music Polska

Galeria zdjęć z koncertu Moby (+ NEWSKIN), który odbył się 04 sierpnia na Letniej Scenie Progresji w Warszawie.

 

Wtorkowy wieczór na Letniej Scenie Progresji miał dwa zupełnie różne oblicza. Najpierw na scenie pojawił się duet NEWSKIN, który niestety kompletnie nie wykorzystał swojej szansy. Elektroniczne kompozycje szybko zlały się w jedną, mało angażującą całość, a próby rozruszania publiczności wypadały słabiutko. Trudno było oprzeć się wrażeniu, że support został dobrany zupełnie przypadkowo.

 

Na szczęście po tej przeciętnej rozgrzewce wszystko wskoczyło na właściwe tory. Moby rozpoczął swój występ od energetycznego „Bodyrock”, od razu pokazując, że mimo upływu lat doskonale wie, jak budować koncertowe napięcie. Towarzyszył mu znakomicie dobrany zespół: wokalistki Nadia Duggin i India Carney, wiolonczelistka Maya Peredes, skrzypaczka Andrea Whitt, perkusista Tripp Beam – zwracający uwagę koszulką Evanescence – oraz Jonathan Nesvadba (dyrektor muzyczny zespołu koncertowego).

 

Pierwsze minuty koncertu zwracały uwagę czymś, czego na letnich plenerach często brakuje – świetnie zbalansowanym nagłośnieniem. Wszystko brzmiało selektywnie, a jednocześnie nie było przesadnie głośne. Zaraz potem przyszedł czas na podróż do początków kariery artysty. Dedykowane pamięci Davida Lyncha „Go” oraz „Next Is The E”. Później było coraz lepiej: „In This World”, „In My Heart” oraz odświeżone aranżacyjnie „We Are All Made Of Stars” zabrzmiały świeżo, nie tracąc swojego charakteru.

 

Wzruszającym momentem okazało się wspomnienie Jane Goodall (legendarna brytyjska badaczka w dziedzinie prymatologii, etologii i antropologii). Trzeba podkreślić, że zwierzęta były bardzo ważnym elementem koncertu. Często pojawiały sie na wizualizacjach na wielkim ekranie.

 

Również wzruszająco wybrzmiał hołd dla Davida Bowie w postaci „Heroes”. Pięknie wykonała go India Carney . A „Why Does My Heart Feel So Bad?”- w którym Nadia Duggin zaprezentowała imponujące możliwości wokalne – metaforycznie powalił mnie na kolana. Zresztą obie wokalistki przez większość koncertu odgrywały rolę równie ważną jak sam gospodarz wieczoru.

 

Później koncert wyraźnie zmienił kierunek i zamienił się w taneczną imprezę. Zremiksowane „Raining Again”, „Disco Lies” oraz „Flower (Find My Baby)” skutecznie rozkręciły tę „domóweczkę”. Gdy do tego doszły „Honey”, monumentalne „Extreme Ways” oraz potężnie brzmiące „Natural Blues”, Letnia Scena Progresji zamieniła się w jeden wielki parkiet. Oj konkretnie sie wtedy wyskakałem.

 

Na bis Moby zostawił trzy mocne akcenty: poruszające „Porcelain”, zaangażowane politycznie „Lift Me Up” oraz zamykające całość, mocno rave’owe „Feeling So Real”.

 

Sam Moby pozostaje scenicznym żywiołem. Przez cały koncert praktycznie nie stał w miejscu – krążył po scenie, śpiewał, uśmiechał się do publiczności i oddawał przestrzeń swoim muzykom.  Sporo utworów zostało przearanżowane, ale nie na tyle by utracić ducha oryginałów dzięki czemu cały występ był różnorodny i co rusz zaskakiwał czymś zgromadzoną publiczność.

 

To był bardzo udany koncert i zdecydowanie jeden z najmocniejszych punktów tegorocznej Letniej Sceny Progresji – oczywiście z tych, które widziałem. Dla pokolenia wychowanego na MTV – podróż sentymentalna. Dla wszystkich pozostałych – po prostu świetnie zagrany, pełen emocji i energii występ, a że ludzie łaknęli tego rodzaju dźwięków niech świadczy fakt, że niemały teren Letniej Sceny Progresji był wypełniony po korek. 

 

Tekst Mariusz Jagiełlo

 

Koncert został zorganizowany przez Charm Music Polska.

 

Zapraszamy do obejrzenia galerii zdjęć autorstwa Martyny Gut.

IKS
Udostępnij i poleć znajomym!

Dodaj komentarz

IKS

SztukMix - Strona poświęcona szeroko pojętej sztuce

© SztukMix 2020