IKS

.Wavs – „TOTAL” [Recenzja], wyd. własne

.Wavs dobrze kombinują! Mam wrażenie, że obecnie zespoły i wykonawcy, którzy nie przywiązują się kurczowo do jednego gatunku, mają na współczesnym rynku muzycznym zwyczajnie łatwiej. Wystarczy rzucić okiem na line-upy największych festiwali. Artyści tacy jak Bring Me the Horizon, Twenty One Pilots czy Halsey, którzy bez skrępowania mieszają style, gatunki i estetyki potrafią przyciągnąć niekiedy największą publiczność. Czy się to komuś podoba, czy nie, taki jest aktualny trend. Nic więc dziwnego, że podobne podejście odnajdziemy również na naszym lokalnym podwórku. Krakowskie .Wavs od kilku lat konsekwentnie rozwija podobny pomysł na muzykę, którą sami określają mianem „heavy pop”. Nie trzeba być szczególnie bystrym, żeby domyślić się, co kryje się za tym hasłem. Właśnie ukazał się trzeci album formacji, zatytułowany „TOTAL”. Sprawdźmy, czy zespół ma jeszcze jakieś asy w rękawie, które pozwolą im pchnąć formułę „heavy pop” na kolejny poziom.

Każdy, kto miał wcześniej styczność z poprzednimi wydawnictwami .Wavs, raczej nie będzie szczególnie zaskoczony tym, co znajdzie na „TOTAL”. To przede wszystkim konsekwentne rozwijanie pomysłów, które zespół z powodzeniem realizował już na drugiej płycie, czyli „Heavy Pop”. Tyle że tym razem wszystko dzieje się na znacznie większą skalę. I właśnie słowo „konsekwencja” wydaje się tutaj kluczowe. Bo nawet jeśli ta muzyka nie trafi do każdego, trudno odmówić jej jednego: dbałości o detale, która daje się odczuć na każdym etapie.

REKLAMA

 

.Wavs głęboko wierzą w swoją wizję i jeszcze mocniej wierzą w ideę heavy pop. Nie bez znaczenia jest również fakt, że premiera „TOTAL” odbyła się podczas drugiej edycji Heavy Pop Fest, organizowanego przez zespół mini-festiwalu w rodzinnym Krakowie. To zresztą inicjatywa świetnie oddająca filozofię grupy. Na jednej scenie spotykają się tam zespoły reprezentujące współczesną alternatywę w najróżniejszych odcieniach: od gitarowego popu po znacznie cięższe brzmienia. O tym, jak spójna jest to wizja, może świadczyć choćby fakt, że w zamykającym krążek „życiowym przesileniu” pojawiają się muzycy Domu Złego, formacji doskonale znanej uczestnikom pierwszej edycji festiwalu.

 

 

„TOTAL” sprawia wrażenie albumu nagranego na 200 procent normy. Wszystko jest tutaj większe, bardziej intensywne i wyraźnie podkręcone. Kiedy trzeba, zespół dokłada ciężaru, a gdy sytuacja tego wymaga, nie boi się postawić na bardziej przebojowe rozwiązania. Pojawiają się nowe pomysły aranżacyjne, dodatkowe instrumenty, zaproszeni goście, a całość spaja jeden główny wątek przewodni.

.Wavs stworzyli coś na kształt albumu koncepcyjnego opartego na osobistych przeżyciach. Osią tej historii jest próba zmierzenia się z traumami i trudnymi doświadczeniami, które odcisnęły piętno na członkach zespołu w ostatnich latach. Nie jest to może najbardziej odkrywczy i oryginalny motyw pod słońcem, ale historia muzyki wielokrotnie pokazywała, że bolesne przeżycia potrafią być dla artystów jednym z najskuteczniejszych katalizatorów twórczości. Na szczęście .Wavs udało się stworzyć materiał spójny i przemyślany, który zdecydowanie lepiej działa jako całość niż zbiór pojedynczych piosenek. Ciekawie wypadają w tym kontekście krótkie, trwające niespełna dwie minuty miniatury („na linie” i „nie ma już człowieka”). To właśnie one sprawiają, że słuchacz łatwiej zanurza się w opowiadaną historię.

REKLAMA

 

Mam też wrażenie, że Maciej Kowalski zrobił wyraźny krok naprzód jako autor tekstów. Większość z nich skutecznie oddaje ciężar i emocjonalny ładunek opisywanych wydarzeń, choć nie obyło się bez potknięć. Osobiście nie kupuję tekstu do „wracam bez tarczy”, który momentami dla mnie jest zbyt dosłowny. Wokalnie też jest lepiej niż na poprzednich dwóch albumach. Kowalski przez większą część płyty dwoi się i troi w swoich partiach. I miejscami naprawdę mu to wychodzi („CIEBIE mam”). Jasne, jego maniera śpiewu dla wielu słuchaczy będzie nie do przeskoczenia, ale trzeba docenić, z jaką swobodą przemieszcza się między różnymi estetykami, nie bojąc się przy tym wyjść poza własną strefę komfortu.

Kowalski wyraźnie stara się pozostawać w centrum uwagi. Tak jest zarówno na płycie i tak było podczas Heavy Pop Fest. Trudno jednak uznać to za wadę, w końcu od frontmana oczekuje się właśnie charyzmy i umiejętności przyciągania spojrzeń. Paradoks polega jednak na tym, że najciekawsze rzeczy na „TOTAL” dzieją się nie na pierwszym planie, lecz w warstwie muzycznej. Kwartet nadal eksplorują estetykę lat 90., ale jednocześnie chętnie sięgają po duszną elektronikę („nie ma już człowieka”), flirtują z rozmytymi strukturami dream popu (po odsłuchu „TOTAL” obecność zespołu Mlecze w line-upie Heavy Pop Fest wydaje się jeszcze bardziej uzasadniona), i swobodnie czerpią z wielu innych muzycznych gatunków. Pomysłów jest tutaj naprawdę sporo, a zespół nie boi się od czasu do czasu skręcić w mniej oczywistym kierunku. To godne uznania podejście, choć zdarzają się też momenty, kiedy .Wavs ocierają się o granice własnej formuły.

 

zdj. Snejk Kreatywny

 

„żółty szal” czy „nie ma już człowieka” stanowią mocny argument potwierdzający, że .Wavs dobrze odnajdują się w budowaniu nastroju i tworzeniu angażujących kompozycji (czyli bardziej „pop” niż „heavy”). Dobrze wypada również wspomniane wcześniej „CIEBIE mam”, gdzie subtelnie wprowadzony saksofon nadaje utworowi dodatkowej głębi i podkreśla jego melancholijny charakter. W gronie najciekawszych momentów płyty należy wymienić „jedno lato mniej”, wzbogacone udziałem krakowskiego kwartetu improwizacyjnego Opady. To utwór, który skutecznie poszerza stylistyczne ramy albumu i pokazuje otwartość zespołu na mniej oczywiste rozwiązania aranżacyjne. Tego rodzaju smaczków jest jednak na płycie więcej. Przykładowo „razem marzyć raźniej” może przywoływać pewne skojarzenia z twórczością Arctic Monkeys. Te wszystkie momenty sprawiają, że „TOTAL” nie wyczerpuje swojego potencjału przy pierwszym odsłuchu, odsłaniając kolejne warstwy wraz z każdym kolejnym spotkaniem.

 

Trudno przejść też obojętnie obok „kolegów”. To jeden z najbardziej przebojowych numerów na płycie (a może i w całej ich dyskografii) i utwór o sporym potencjale radiowym. Największe zaskoczenie przychodzi jednak pod koniec. „lisan al gaib”, nagrane wspólnie z Dealerem, sięga po hardcore i rapcore. To mocny, energiczny numer, który wyróżnia się zarówno muzycznie, jak i tekstowo (to jeden z tych momentów, kiedy dostajemy „heavy” pełną gębą!). Muszę przyznać, że po koncercie na Heavy Pop Fest to właśnie fragment o „środkach farmaceutycznych (…)” zapamiętałem najlepiej. Album zamyka kolejny udany kawałek – „życiowe przesilenie”, z gościnnym udziałem Ani Tru i Grzegorza Napory z Domu Złego. 

 

„TOTAL” to album, za którym stoi ogrom pracy i konsekwencji. Słychać to nie tylko w samej muzyce, ale we wszystkim, co kręci się wokół niego (pięknie wydana płyta CD!). Oczywiście nie każdy z zaproponowanych tu patentów okazuje się równie udany, a momentami ambicje wyraźnie biorą górę. Trudno jednak odmówić tej płycie charakteru. „TOTAL” to wydawnictwo odważniejsze, bardziej dopracowane i zwyczajnie ciekawsze od swoich poprzedników. Z drugiej strony pozostaje pytanie, czy tak eklektyczna muzyka pozwoli .Wavs przebić się do mainstreamu. A to wydaje się być jednym z celów zespołu (i bynajmniej nie ma w tym nic złego!). Osobiście trzymam kciuki, żeby kiedyś im się to udało!

 

Grzegorz Bohosiewicz

 

Pamiętajcie, żeby wspierać swoich ulubionych artystów poprzez kupowanie fizycznych nośników, biletów na koncerty oraz gadżetów i koszulek. Album „TOTAL” możecie nabyć na Bandcampie zespołu (tutaj)

IKS
Udostępnij i poleć znajomym!

Dodaj komentarz

IKS

SztukMix - Strona poświęcona szeroko pojętej sztuce

© SztukMix 2020