IKS

Roland Grapow (Masterplan) [Rozmowa]

masterplan-rozmowa

Niemiecka grupa powermetalowa Masterplan rusza właśnie we wspólną trasę z Firewind. W jej ramach zespoły dwukrotnie zagrają w Polsce: 15 marca w Sali im. Budki Suflera w Lublinie i dzień później w CK Wiatrak w Zabrzu. Lider Masterplan, Roland Grapow, znany również z Helloween, w którym występował przez ponad 11 lat, opowiedział mi nie tylko o nadchodzącej trasie, ale i o bieżącej sytuacji Masterplan, przygotowywanej nowej płycie, twórczości solowej oraz stosunku do serwisów streamingowych.

Maciej Majewski: Przyznam, że straciłem nieco rachubę wobec tego, co dzieje się z Masterplan. Ostatnim wydawnictwem grupy jest chyba póki co „PumpKings”, zawierająca covery utworów, które nagrałeś z Helloween. Jak zatem teraz wygląda sytuacja w zespole?

 

Roland Grapow: Masterplan jest cały czas aktywny. Jeśli nie nagrywamy płyt, to koncertujemy, zwłaszcza na festiwalach. Ostatnią płytą z premierowym materiałem było „Novum Initium”, którą nagraliśmy ponad 11 lat temu. Później zdecydowałem, że zespół nie będzie jeździł w samodzielne trasy koncertowe, bo jest to zbyt ryzykowne przedsięwzięcie pod kątem finansowym. Wynajmowanie busa, znalezienie supportów i cała trasa, po której wracasz do domu i często jesteś na minusie, nie jest najprzyjemniejszym doświadczeniem. Zwłaszcza, że to ja jestem osobą, która pokrywa wszystkie wydatki, a nie zespół. Dlatego granie na festiwalach jest dla nas dobrym rozwiązaniem, bo tam honorarium zazwyczaj jest płacone z góry i wszystko jest już zorganizowane. Jeżeli już gdzieś gramy samodzielnie, to jedynie na kilkudniowych objazdach. Poza tym od 9 lat mamy ten sam skład z jednym wyjątkiem: na nadchodzącej trasie nie zagra z nami perkusista Kevin Kott, który skończył studia, teraz jest nauczycielem i nie dostał wolnego na trasę. W jego miejsce pojawi się Efraim Larsson z Gathering Of Kings. Kevin nadal jest jednak naszym perkusistą.

 

MM: Wiem, że szykujecie nowe wydawnictwo. Zapowiada je singiel zatytułowany „Rise Again”

 

RG: Tak, zaczęliśmy pisać nowy materiał jakieś 2 lata temu. Nagrania zaczęliśmy jakiś rok temu. We wrześniu i październiku rejestrowałem partie gitar. Zostały nam tylko wokale i część tekstów, ale reszta jest zrobiona. Ostatnio musiałem wstrzymać pracę, bo byłem w Ameryce Południowej – w ramach projektu solowego grałem stare utwory Helloween z brazylijskimi muzykami. Ciężka robota – musiałem sobie przypomnieć numery, których nie grałem ponad 25 lat. Na miejscu było oczywiście bardzo gorąco i wyczerpująco – schudłem 6 kilo w 10 dni, a do domu wróciłem chory… Teraz mam nową dietę i muszę unikać alkoholu, za którym przepadam (śmiech). A wspomniane „Rise Again” otrzymało taki tytuł, ponieważ to pierwsza piosenka, jaką ukończyliśmy z myślą o nowej płycie. Niebawem powinniśmy wydać kolejnego singla. Być może ukaże się on jeszcze przed trasą. Nie mam jeszcze ustalonego tytułu płyty, choć mam pomysł, by nazwać ją „Metalmorphoses”. Będzie to typowe wydawnictwo Masterplan, choć chciałem wrócić do korzeni naszej działalności – będzie więc trochę brutalności, trochę progresji i dużo heavy oraz power metalu.

 

 

MM: Skoro to powrót do korzeni, to czy producentem znów będzie Andy Sneap?

 

RG: Być może (śmiech). Andy jest świetnym, a zarazem moim ulubionym producentem, choć nigdy nie był wielkim fanem Masterplan, ponieważ mamy za dużo chórków i klawiszy w naszej muzyce (śmiech). On kocha metal przede wszystkim oparty na gitarach. Jest jednak moim przyjacielem, uwielbiam go. Widzimy się znów za około miesiąc.

 

MM: Tym razem jedziecie w trasę jako co-headliner z Firewind. Czy to znaczy, że każdego wieczoru będziecie się wymieniali, kto ma grać ostatni?

RG: Podoba mi się pomysł grania wcześniej, bo szybciej mogę pójść spać (śmiech). Gramy pierwsi, a po nas Firewind. Każdy z zespołów będzie grał przez 80 minut, co wydaje mi się dość uczciwe wobec fanów.

 

MM: Trasa obejmuje póki co około 20 dat w Europie, natomiast Gus G. z Firewind mówił mi, że ta trasa ma szansę objąć też inne kraje i kontynenty. Czy to możliwe?

 

RG: Jak najbardziej. Rozmawialiśmy o tym kilka dni temu, że jeżeli ta trasa wypali, to zabookujemy także koncerty w innych krajach. Po tym jak ogłosiliśmy trasę, odezwali się fani z Grecji z pytaniami, czemu nie gramy u nich. O to samo chwilę później zapytali Włosi, Portugalczycy i Węgrzy! Jak widzisz, nie objęliśmy naszą trasą nawet całej Europy (śmiech).

 

zdj. Tom Row

 

MM: Wspomniałeś o projekcie solowym. Rozumiem, że pomimo tego, że obecnie pochłania Cię Masterplan, nie myślisz o zaprzestaniu działań solo?

 

RG: Od wielu lat nie mam potrzeby nagrywania solowych płyt. Jeśli spojrzysz na moje imienne dokonania, to płyty takie jak „The Four Seasons Of Life” (wydana w 1997 r. – przyp. MM), czy „Kaleidoscope” (wydana w 1999 r. – przyp. MM) były inspirowane neoklasyką. Byłem wówczas pod wielkim wpływem Yngwiego Malmsteena, czy dokonań Richiego Blackmoore’a z Rainbow. Nadal uwielbiam taką muzyką, ale nie mam pragnienia i potrzeby, by ją nagrywać. Natomiast mogę się przyznać, że praca z Masterplan i ten powrót do korzeni sprawiły, że mam już kilka solowych kawałków utrzymanych w stylu moich dokonań z Helloween, nagranych na Fenderze Stratocasterze. Nie wiem natomiast jeszcze, w jakiej formie je wydam. Na pewno jednak będzie to brzmiało inaczej, niż Masterplan. Planuję też wrócić do śpiewania.

 

MM:  Gus G w wywiadach powtarza, że Spotify jest dla niego nowym radiem. A jak Ty zapatrujesz się na serwisy streamingowe? Kupujesz jeszcze płyty?

 

RG: Jestem oldschoolowcem pod tym względem. Zbieram winyle, ale ich nie słucham, tylko oglądam okładki. Nie mam potrzeby wyciągania płyt z obwoluty (śmiech). Kupuje też płyty kompaktowe i na szczęście – mam je na czym odtwarzać w domu i w samochodzie. Nie cierpię serwisów streamingowych. W studiu słucham dużo muzyki, głównie pod kątem produkcji i miksów. Uwielbiam Rammstein, jestem też wielkim fanem Toto. Staram się słuchać przede wszystkim innej muzyki niż ta, którą sam tworzę. Słucham głównie muzyki z lat 60. i 70., bo na tym się wychowałem. Poza tym słucham regularnego radia. Jeżeli coś ma dobrą melodię, to zawsze mnie może zachwycić. Jestem otwarty także na nowe rzeczy w muzyce.

 

Rozmawiał Maciej Majewski 

 

 


ZAPISZ SIĘ DO  NASZEGO NEWSLETTERA WYSYŁAJĄC MAIL NA:  sztukmixnewsletter@gmail.com

 

Obserwuj nas w mediach społecznościowych:

👉 Facebook

👉 Instagram

👉 Twitter

 

IKS
Udostępnij i poleć znajomym!

Dodaj komentarz