IKS

Marco Heubaum (Xandria) [Rozmowa]

Xandria od lat porusza się po własnej orbicie symfonicznego metalu – z rozmachem, melodyjnym zacięciem i bez przesadnego przywiązania do gatunkowych szufladek. „Eclipse”, najnowszy album niemieckiej formacji, przynosi jednak nie tylko kolejną porcję monumentalnych aranżacji, ciężkich riffów i chórów, ale też wyraźnie bardziej osobisty, miejscami niepokojący komentarz do rzeczywistości. O kulisach powstania płyty, jej symbolice, politycznych wątkach, pracy nad orkiestracjami oraz obecnym składzie zespołu rozmawiamy z Marco Heubaumem – założycielem, gitarzystą i głównym kompozytorem Xandrii.

 

Bartek Kuczak: Rozmawiamy dzień przed premierą waszego nowego albumu „Eclipse”. Powiedz proszę, jak narodziła się koncepcja tej płyty? Czy traktujesz ją jako naturalną kontynuację poprzedniego albumu, czy może chciałeś otworzyć zupełnie nowy rozdział?

REKLAMA

 

 

Marco Heubaum: Tak naprawdę nie robimy tego typu planów. Wszystko przychodzi bardzo naturalnie. Po prostu pisałem utwory i wszystko rozwijało się samo. W pewnym momencie wybraliśmy spośród nich te, które naprawdę nam się podobały, i które chcieliśmy wykorzystać. Kiedy zebrała się ich odpowiednia liczba, zaczął z tego powstawać album. Nie zastanawialiśmy się specjalnie nad tym, czy te utwory powinny być kontynuacją tego, co robiliśmy wcześniej, czy też pójść w zupełnie innym kierunku. To po prostu wydarzyło się naturalnie.

 

 

BK: Nowy album wydaje mi się nieco mroczniejszy, a zarazem bardziej osobisty. Jakie emocje towarzyszyły ci podczas pisania tych utworów?

 

 

MH: Kiedy pisałem teksty, odnosiłem się po prostu do tego, co działo się wówczas w moim życiu i wokół mnie. Ponownie, nie było żadnego z góry ustalonego planu ani koncepcji określającej, o czym powinny być te teksty. Pisałem o tym, co w danym momencie zaprzątało moje myśli. Dużo zastanawiałem się nad tym, w jakim miejscu znajduje się obecnie świat i nasza cywilizacja. Doszliśmy do punktu, w którym musimy zobaczyć, czy będziemy nadal zmierzać w stronę postępu służącego wszystkim ludziom. Mam wrażenie, że obecnie jest to zagrożone przez siły, które chciałyby zmienić pewne fundamentalne elementy naszej cywilizacji. Oczywiście nigdy nie stworzyliśmy świata, w którym każdy człowiek byłby naprawdę wolny, mógł żyć tak, jak chce, i w którym wszyscy byliby równi oraz wzajemnie się szanowali. Nigdy w pełni tego nie osiągnęliśmy. Wydawało mi się jednak, że jako cywilizacja zmierzaliśmy w dobrym kierunku. W coraz większej liczbie krajów ludzie stawali się wolni, mogli decydować, kto będzie nimi rządził, i wybierać, w jaki sposób chcą żyć – oczywiście przy jednoczesnym poszanowaniu życia i wolności innych. Teraz mam jednak wrażenie, że ten proces może się zatrzymać. Takie wartości jak pluralistyczne społeczeństwo czy opieranie naszego rozumienia rzeczywistości na faktach, nauce, wiedzy, rozsądku i inteligencji zaczynają być kwestionowane. To bardzo niebezpieczne dla świata, w którym żyjemy, i dla każdego z nas, bo przywykliśmy do poczucia względnego bezpieczeństwa w naszym otoczeniu. To są sprawy, o których bardzo często myślę, więc siłą rzeczy znalazły się również w tekstach.

REKLAMA

 

 

BK: Skoro już dotarliśmy do tematów politycznych – na tym albumie poruszasz je dość wyraźnie. Mam wrażenie, że wcześniej w Xandrii tego nie robiłeś.

 

 

MH: Nie, to nie do końca prawda. Już wcześniej wielokrotnie poruszałem w tekstach Xandrii kwestie polityczne.

 

 

zdj. Stefan Heilemann / Mirko Witzki

 

 

BK: Ale chyba nie w aż tak bezpośredni sposób?

 

 

MH: Czasami potrafię być naprawdę bezpośredni. Kiedy na przykład piszę, że „jesteśmy mordercami”, chodzi mi o takie sytuacje jak ta: trzymasz w ręku telefon, ale nie zastanawiasz się nad tym, że część surowców potrzebnych do jego produkcji mogła zostać wydobyta gdzieś w Afryce przez dziecko pracujące w niebezpiecznych warunkach, narażone na kontakt z toksycznymi substancjami. Na co dzień o tym nie myślimy. Szczególnie w naszych tak zwanych zachodnich społeczeństwach – na przykład tutaj, w Europie, w Niemczech – robimy i kupujemy rzeczy, które mają wpływ na życie ludzi w innych częściach świata. Czasami odbywa się to na zasadach, które trudno nazwać uczciwymi czy sprawiedliwymi. Stąd chociażby idea Fairtrade. Przez większość czasu jednak w ogóle się nad tym nie zastanawiamy. Pisałem o takich sprawach już wcześniej i używałem przy tym bardzo dosadnych słów. Jeśli mówię, że „jesteśmy mordercami”, trudno uznać to za szczególnie subtelny przekaz.

 

 

BK: „Eclipse” to wasz drugi album nagrany w obecnym składzie, który uformował się w 2022 roku. Jak dziś czujecie się jako zespół w tej konfiguracji? Jak układa się wasza współpraca?

 

 

MH: Bardzo dobrze. Świetnie czujemy się w tym składzie i jesteśmy razem naprawdę szczęśliwi.

 

 

BK: Wasza muzyka łączy metal z elementami symfonicznymi i bardzo melodyjnymi partiami. Czy podczas pracy nad „Eclipse” pojawiły się jakieś nowe rozwiązania albo połączenia brzmień, których fani Xandrii mogą się nie spodziewać?

 

 

MH: Tak. Przede wszystkim nie myślimy w kategoriach gatunków. Nie podchodzimy do tego w ten sposób, że skoro ludzie nazywają nas zespołem symfoniczno-metalowym, to musimy pisać utwory symfoniczno-metalowe – cokolwiek właściwie miałoby to oznaczać. Czasami sam zastanawiam się, jaka jest właściwie definicja symfonicznego metalu. Niedawno przeczytałem na YouTube komentarz kogoś, kto twierdził, że jeśli w zespole nie ma operowego wokalu, to nie można mówić o symfonicznym metalu. Każdy najwyraźniej rozumie ten termin trochę inaczej. Dla mnie symfoniczny metal nie jest nawet gatunkiem samym w sobie. To raczej  sposób aranżowania muzyki – łączenie metalu z elementami symfonicznymi. Samo to nie mówi jeszcze zbyt wiele o stylu danego zespołu. Sam nie wiem, co dokładnie oznacza ta etykieta. Nie przeszkadza mi, że ludzie określają nas jako zespół symfoniczno-metalowy, ale nie powinni być zaskoczeni, jeśli czasami nie pasujemy do ich definicji tego gatunku. My po prostu nie myślimy w takich kategoriach. Lubimy w zespole różne odmiany metalu, muzykę filmową czy folkową i wszystkie te inspiracje mogą znaleźć miejsce w naszej twórczości. Łączymy to, co nam się podoba, a efekt przedstawiamy ludziom jako kolejny album Xandrii. Nie zastanawiamy się, czy czegoś „nie wolno” nam zrobić, bo nie pasuje to do naszego gatunku. Takie ograniczenia właściwie nas nie interesują.

 

 

BK: Wspomniałeś o różnych muzycznych inspiracjach. Które z nich miały największy wpływ na ciebie podczas pracy nad „Eclipse”?

 

 

MH: Na albumie znajdziesz naprawdę ciężkie metalowe riffy, elementy djentu, riffy w stylu Judas Priest, ale też wpływy melodyjnego death metalu, na przykład At the Gates. Uwielbiam te różne odmiany metalu i od zawsze słuchałem bardzo różnych zespołów. Kiedy piszę utwory, wszystkie te inspiracje po prostu się ze sobą łączą. Dzieje się to zupełnie naturalnie, dlatego w naszych utworach można usłyszeć tak wiele różnych wpływów.

 

 

BK: Album nosi tytuł „Eclipse”. Co ten tytuł oznacza dla ciebie jako jego twórcy?

 

 

MH: To metafora. Słońce symbolizuje dobro i wszystko to, co jako ludzkość osiągnęliśmy w rozwoju naszej cywilizacji. Księżyc przesuwający się przed Słońcem reprezentuje natomiast siły, które rzucają na nas cień i przesłaniają to światło – zarówno w wymiarze całej cywilizacji, jak i w życiu każdego z nas. Taka właśnie symbolika kryje się za tytułem „Eclipse”.

 

 

BK: Jak wyglądał techniczny proces nagrywania „Eclipse”? Czy tym razem zdecydowaliście się na jakieś rozwiązania, których wcześniej nie stosowaliście?

 

 

MH: Tak – wiele rzeczy było dla nas nowych, ale najważniejsze było to, że wokale do całego albumu nagraliśmy we własnym studiu, a właściwie w moim studiu. Wcześniej nie robiliśmy tego przy pracy nad pełnym wydawnictwem. Zastosowaliśmy takie rozwiązanie tylko przy jednym utworze na epce, którą wydaliśmy dwa lata wcześniej. Uzna­liśmy wtedy, że bardzo dobrze się to sprawdziło, ponieważ mogliśmy pracować bez presji czasu i poświęcić nagraniom tyle uwagi, ile potrzebowaliśmy. Dlatego tym razem postanowiliśmy nagrać w ten sposób wokale na cały album.

 

 

BK: Interesuje mnie, jak budujesz warstwę orkiestrową w utworach Xandrii. Czy powstaje ona dopiero wtedy, gdy metalowy szkielet kompozycji jest już gotowy, czy od początku rozwija się równolegle z całą piosenką?

 

 

MH: Wszystko powstaje równocześnie, już na etapie pisania utworu. Nie tworzę najpierw metalowej piosenki, a potem nie dodaję do niej po prostu orkiestry. Partie orkiestrowe i chóralne są obecne w podstawowym pomyśle na kompozycję. Kiedy piszę utwór, zwykle już wiem, co orkiestra albo chór zrobią w konkretnym fragmencie. Te elementy są ze sobą organicznie połączone. Nagrywając demo, układam przykładowe warstwy orkiestrowe i chóralne, żeby sprawdzić, jak wszystkie pomysły działają razem. Następnie przekazuję te linie osobom odpowiedzialnym za pełne aranżacje orkiestralne i chóralne. Na podstawie mojego szkicu tworzą one bardziej złożone aranżacje, rozpisane na wszystkie głosy i instrumenty orkiestry.

 

 

BK: Czy na „Eclipse” jest utwór szczególnie ci bliski, najbardziej osobisty? A może jako twórca traktujesz wszystkie kompozycje w podobny sposób?

 

 

MH: Dla mnie wszystkie te utwory są osobiste. Nie potrafię wskazać jednego, wyjątkowego – każda piosenka ma własną tożsamość i wystarczająco silny charakter, by mogła funkcjonować samodzielnie. Każda z nich wiąże się też z małą historią i z konkretnym etapem, w którym ją pisałem. Dlatego mam bardzo osobistą, głęboką więź z całym tym albumem.

 

 

 

 

BK: W historii Xandrii dochodziło do wielu zmian personalnych. Utrzymujesz kontakt z byłymi członkami zespołu?

 

 

MH: Z niektórymi tak, z innymi nie. To normalne – ludzie odchodzą w różne strony i prowadzą własne życie. W ostatni weekend spotkałem się na przykład z Geritem Lammem, naszym byłym perkusistą. Występowaliśmy w niemieckiej telewizji, a on był tam ze swoim nowym zespołem. Widzieliśmy się też wcześniej na festiwalu 70,000 Tons of Metal. W obu przypadkach odbyliśmy naprawdę miłe, długie rozmowy. Szczególnie cieszy mnie to, że po dłuższym czasie mogliśmy znów się spotkać i spokojnie pogadać.

 

 

BK: Xandria przeszła na przestrzeni lat przez wiele zmian składu. Jak z dzisiejszej perspektywy na nie patrzysz? Czy częste roszady personalne mogą czasem przynieść zespołowi coś dobrego, czy raczej przede wszystkim komplikują jego funkcjonowanie?

 

 

MH: Każda taka zmiana wynika z innych powodów. Wszyscy jesteśmy ludźmi, mamy własne wyobrażenia o tym, jak chcemy działać, a nasze cele z czasem się zmieniają. Czasami ktoś dołącza do zespołu, myśląc, że będzie to wspaniała przygoda: więcej muzyki, koncerty, większa skala działania. Po roku czy dwóch może jednak zrozumieć, że granie w zespole wymaga ogromu pracy i poświęcenia. Trzeba podporządkować temu sporą część życia, robić rzeczy, które nie zawsze są przyjemne ani efektowne, i wkładać w to mnóstwo energii. Dla niektórych osób w pewnym momencie okazuje się to po prostu zbyt wymagające. Bywa też, że członkowie zespołu zaczynają inaczej wyobrażać sobie sposób pracy. Przez jakiś czas da się to pogodzić, ale jeśli nie można znaleźć kompromisu, trzeba rozejść się w różnych kierunkach. Takie rzeczy zdarzają się w wielu zespołach i właściwie w każdej grupie ludzi, która długo ze sobą pracuje. Nie da się też oceniać każdej sytuacji według jednego schematu, bo za każdą z nich stoją indywidualne okoliczności.

 

 

BK: Pomówmy o trasie promującej „Eclipse” – jak układacie koncertową setlistę? Nowy album będzie zapewne mocno reprezentowany, ale według jakiego klucza wybieracie utwory z wcześniejszych płyt?

 

 

MH: Zdecydowanie zagramy też sporo starszych utworów. Chcemy, żeby publiczność usłyszała na tej trasie swoje ulubione piosenki z wcześniejszych albumów. Oczywiście wiemy, które z nich cieszą się szczególną sympatią fanów. Zazwyczaj są to również utwory, które sami lubimy grać na żywo – po prostu dlatego, że są dobrymi piosenkami. Nie wszystkie ze stu czy więcej utworów, które napisaliśmy przez lata, są równie mocne. Niektóre wypadają lepiej, inne słabiej. Są też kompozycje z pierwszych czterech albumów, których od dawna nie słuchałem i być może nie są już dla mnie aż tak wyjątkowe. Są jednak utwory, które zostają z nami, ponieważ naprawdę się obroniły. Trasa będzie dość długa, więc na pewno znajdzie się miejsce zarówno na starsze klasyki, jak i na nowe piosenki z „Eclipse”.

 

 

Rozmawiał Bartek Kuczak

IKS
Udostępnij i poleć znajomym!

Dodaj komentarz

IKS

SztukMix - Strona poświęcona szeroko pojętej sztuce

© SztukMix 2020