IKS

Frontside – „Nemesis” [Recenzja], wyd. Mystic Production

Osiem lat. Tyle zespół Frontside kazał czekać fanom na swoją płytę. Czy to długo? Wszystko zależy od punktu widzenia. Warto jednak zauważyć, że przez ten czas sporo się na świecie zmieniło. Przeżyliśmy choćby pandemię COVID-19, po której świat długo się zbierał, by wrócić do stanu bliskiego normalności. Branża muzyczna odczuła to szczególnie. Brak możliwości grania koncertów dotknął zarówno wielkie gwiazdy, jak i mniejsze zespoły. Sytuacja ta zapewne przyczyniła się do braku aktywności wydawniczej tej sosnowieckiej ekipy. Prawdopodobnie pośrednio miała też wpływ na odejście wieloletniego wokalisty Aumana. Zespół stanął przed trudnym zadaniem, gdyż znalezienie następcy takiej persony do najłatwiejszych rzeczy nie należy. Demon i ekipa, jak przystało na profesjonalistów oraz starych wyjadaczy, wybrnęli z tego wzorowo. Nowy wokalista Mollie to naprawdę strzał w dziesiątkę.

Kiedy wreszcie ogłoszono wydanie nowej płyty, moja nadzieja mieszała się z lekkimi obawami. Frontside AD 2026 to zespół mający taką pozycję na polskiej scenie, że udowadnianie czegokolwiek z ich strony jest totalnie zbędne. Będąc w tej sytuacji, mają pełną swobodę twórczą. Warto w tym miejscu przypomnieć, że już ponad dziesięć lat temu mogli sobie pozwolić na całkowity stylistyczny skok w bok w postaci albumów „Sprawa jest osobista” oraz „Prawie martwy” (całkiem przyzwoitych tak swoją drogą). Przez moją głowę przetaczały się wątpliwości, czy na „Nemesis” dostaniemy stary dobry Frontside, czy znowu zachce się im eksperymentów.

 

fot. materiały promocyjne

 

Owe wątpliwości zostały rozwiane już przy pierwszym odsłuchu. Po krótkim wstępie (takie intra to u nich tradycja) zatytułowanym „Initium” atakuje nas numer „Omen”, który swoimi zwartymi riffami przywodzi klimatem na myśl wczesne płyty zespołu (szczególnie „I odpuść nam nasze winy”). Nawet jeśli to nawiązanie nie jest świadomym zabiegiem, to ciężko mi tu nie doszukać się podobieństw. Mollie, prezentując swój pełen wachlarz wokalnych możliwości, udowadnia w tym numerze, że jest naprawdę godnym następcą Aumana.

„Alfa i omega” brzmi natomiast jak utwór stworzony w okresie „Zmierzchu bogów”. Mam tu na myśli konstrukcje riffów oraz zwarcie kompozycji. Co do brzmienia – dzięki produkcji Tomka „Zeda” Zalewskiego mamy tu znacznie więcej przestrzeni, niż na wspomnianym powyżej albumie, co finalnie daje bardzo intrygujący efekt.

 

 

Jak zatem widać, na „Nemesis” znajdziemy sporo nawiązań do tego, do czego Frontside nas przyzwyczaił przez ćwierć wieku wydawniczej aktywności. Są tu jednak rzeczy, które nawet dla osób obeznanych z twórczością zespołu, będą sporym zaskoczeniem. Mam tu konkretnie na myśli kawałek „Wejdź prosto w nowy system”. Jest to w dużej mierze melorecytacja na tle sekcji rytmicznej, która brzmi tu bardzo… jazzowo. Nie jest to formuła rapowana (na demówkach zdarzało im się sięgać po takie zabiegi), a raczej coś, co przypomina moralizatorski monolog jakiegoś mędrca wypowiadającego się w radiu. Zapewne wielu fanów Frontside, słysząc na ich płycie saksofon, zrobi naprawdę wielkie oczy ze zdziwienia. Oczywiście ci, którzy kojarzą tylko to cięższe oblicze Frontside znane z regularnych płyt. Fani, którzy słuchali nagrań demo tego zespołu z lat 90., tylko się uśmiechną.

 

Porównałem wspomniany numer do audycji radiowej. Tymczasem na „Nemesis” mamy utwór „Chaosu nastał czas”, który zaczyna i kończy się fragmentami newsów wyjętymi właśnie z radia. Ich treść niestety idealnie pasuje do tytułu. Swoją drogą jest to dość ciekawy zabieg. W końcu albumy Frontside często są komentarzem do otaczającej nas rzeczywistości. Ich celem nie jest jednak dołowanie słuchacza, a próba otwarcia mu oczu. Tak również jest tym razem. Z tą różnicą, że na „Nemesis” temat ten jest przedstawiany bardziej dobitnie. Każdy, kto zdecyduje się poświęcić tej płycie chwilę uwagi i skupienia, sam się o tym przekona.

 

 

Bartek Kuczak

 

 

Pamiętajcie, żeby wspierać swoich ulubionych artystów poprzez kupowanie fizycznych nośników, biletów na koncerty oraz gadżetów i koszulek.

 

 

 

IKS
Udostępnij i poleć znajomym!

Dodaj komentarz

IKS

SztukMix - Strona poświęcona szeroko pojętej sztuce

© SztukMix 2020