IKS

Avenged Sevenfold – „STATICA” [Recenzja]

Avenged Sevenfold nigdy nie należeli do zespołów szczególnie przywiązanych do jednego sposobu grania, ale nawet na tle ich dotychczasowej ewolucji „STATICA” sprawia wrażenie materiału pochodzącego z zupełnie innej rzeczywistości. Cztery kompozycje trwające łącznie niewiele ponad osiemnaście minut niemal całkowicie rezygnują z metalowego języka, dzięki któremu grupa zdobyła popularność. Na pierwszy plan wychodzą syntezatory, elektroniczne bity, przetworzone wokale i futurystyczna produkcja, a partie gitarowe stają się raczej jednym z elementów większej układanki niż jej fundamentem. Kto oczekuje kolejnego „Nightmare”, „City of Evil” albo nawet progresywnych konstrukcji z „The Stage”, może poczuć się zagubiony. „STATICA” nie jest jednak przypadkowym eksperymentem ani próbą przypodobania się współczesnym trendom. To świadome wejście w świat, w którym granica między rockiem, elektroniką, hip-hopem a muzyką filmową niemal przestaje istnieć.

Droga do tego wydawnictwa rozpoczęła się znacznie wcześniej. Już „The Stage” z 2016 roku pokazywał, że Avenged Sevenfold interesują rozbudowane formy, tematy związane z technologią i sztuczną inteligencją oraz rozwiązania wykraczające poza klasyczny heavy metal. Jeszcze dalej poszedł wydany siedem lat później „Life is But a Dream…” (nasza recenzja do przeczytania: tutaj), na którym zespół połączył awangardowy metal z muzyką fortepianową i orkiestrową, jazzem, funkiem oraz teatralną groteską. Dla części fanów był to album fascynujący, dla innych – przesadnie chaotyczny i pozbawiony charakterystycznej przebojowości grupy. „STATICA” kontynuuje ten eksperymentalny kierunek, choć robi to jeszcze odważniej. Bezpośrednim poprzednikiem EP-ki był singiel „Magic”, przygotowany na potrzeby gry „Call of Duty: Black Ops 7”. Równie istotne jest to, że zespół działa obecnie niezależnie, dzięki czemu może publikować muzykę bez konieczności dopasowywania jej do oczekiwań dużej wytwórni.

REKLAMA

 

Całą premierę pomyślano niemal jak artystyczną prowokację. „STATICA” ukazała się bez wcześniejszych zapowiedzi, singli i klasycznej kampanii promocyjnej. Początkowo zespół nie tłumaczył swojej decyzji, pozostawiając słuchaczy z czterema utworami: „LIGHTS”, „STATICA”, „REJOICE” i „ASHES”. Niedługo później okazało się, że Statica funkcjonuje również jako alter ego Avenged Sevenfold. Na początku północnoamerykańskiej trasy projekt Statica wpisano do programu jako support Avenged Sevenfold, choć za obiema nazwami stali ci sami muzycy. Cały materiał wykonali zza kulis, transmitując występ na ekrany. Koncepcję rozwinął teledysk do utworu tytułowego, wyreżyserowany przez Lance’a Drake’a. Co więcej, w oficjalnym sklepie A7X zapowiedziano już winylowy album projektu Statica, zawierający także nieopublikowane jeszcze kompozycje „ARCADE” i „INTERVENTION”. Obecna EP-ka może więc być jedynie początkiem większego przedsięwzięcia, celowo oddzielonego od głównej działalności zespołu.

 

fot. materiały promocyjne

 

Muzycznie „STATICA” jest wydawnictwem udanym, choć wymaga całkowitego porzucenia przyzwyczajeń związanych z Avenged Sevenfold. Trudno traktować ją jak tradycyjną metalową EP-kę, ponieważ ciężkie riffy, solówki i żywa sekcja rytmiczna zostały podporządkowane elektronicznej produkcji. Całość przypomina futurystyczny spektakl albo ścieżkę dźwiękową do gry rozgrywającej się w zdehumanizowanym mieście. Można tu odnaleźć inspiracje twórczością Daft Punk, eksperymentalnym obliczem Muse, industrialem, funkiem, nowoczesnym hip-hopem i przetworzonym popem. Pod warstwą efektów nadal słychać jednak charakterystyczne dla A7X zamiłowanie do nieoczywistych harmonii i gwałtownych zmian nastroju. Nie wszystkie pomysły są równie przekonujące, ale EP-ka ma wyraźnie określoną tożsamość i nie sprawia wrażenia zbioru przypadkowych szkiców. Najlepiej potraktować ją jako boczny rozdział dyskografii – zapis chwili, w której grupa zmieniła nie tylko brzmienie, lecz także własną tożsamość.

Największą zaletą EP-ki pozostaje sposób, w jaki poszczególne kompozycje tworzą wspólną narrację. Krótkie „LIGHTS” pełni funkcję prologu: zaczyna się niepokojąco, po czym wprowadza mechaniczne wokale, zapętlone struktury i pierwsze ślady gitarowego ciężaru. Tytułowa „STATICA” rozwija ten język w najpełniejszej formie, łącząc taneczny puls z szumami, syntezatorami i przetworzonymi partiami wokalnymi, brzmiącymi tak, jakby człowiek stopniowo stapiał się z maszyną. „REJOICE” przynosi więcej melodii i kilka efektownych gitarowych wejść Synystera Gatesa, pozostając zarazem najbardziej ekstatycznym i nieprzewidywalnym fragmentem całości. Finałowe „ASHES” jest cięższe, bardziej industrialne i nieco bliższe tradycyjnej dynamice zespołu. Kolejność utworów można odczytać jako symboliczną drogę: od zapalenia świateł i uruchomienia systemu, przez zakłócenia oraz pozorną euforię, aż po pozostające po wszystkim popioły. To oczywiście tylko interpretacja, ale układ kompozycji wyraźnie jej sprzyja.

REKLAMA

 

 

Słabszą stroną materiału jest produkcja, która momentami tak szczelnie przykrywa partie instrumentalne, że trudno ocenić, gdzie kończy się kompozycja, a zaczyna studyjna manipulacja. Efekty nałożone na głos M. Shadowsa dobrze pasują do futurystycznej koncepcji, jednak stosowane niemal bez przerwy szybko tracą siłę oddziaływania. Szczególnie „STATICA” oraz środkowa część „REJOICE” mogłyby zyskać na większej przestrzeni i ograniczeniu liczby warstw. Z kolei „ASHES”, mimo dobrych pomysłów perkusyjnych i gitarowych, nie prowadzi do tak wyrazistej kulminacji, jakiej można by oczekiwać od finału całego cyklu. Trudno również oprzeć się wrażeniu, że część tych kompozycji łatwiej byłoby zaakceptować jako repertuar odrębnego projektu. Traktowana jako część projektu Statica, EP-ka wypada intrygująco, ale jako nowe wydawnictwo Avenged Sevenfold pozostaje jednym z najbardziej radykalnych odejść od stylu grupy. Nie dziwią więc skrajne reakcje słuchaczy – od zachwytu nad odwagą muzyków po całkowite odrzucenie nowego kierunku.

 

„STATICA” nie zastępuje klasycznego oblicza Avenged Sevenfold i raczej nie przekona osób, które oczekują przede wszystkim gitarowych harmonii, metalowych refrenów oraz charakterystycznego połączenia agresji z melodyką. Pokazuje jednak zespół, który po ponad dwóch dekadach działalności nadal woli ryzykować, niż bezpiecznie odtwarzać sprawdzone rozwiązania. Nadmiar wokalnych efektów i gęsta produkcja mogą męczyć, lecz pod tym chaosem kryją się ciekawe melodie, bardzo dobre partie instrumentalne oraz wyraźnie zarysowana koncepcja. To bardziej laboratorium niż regularna EP-ka – krótki zapis momentu, w którym muzycy pozwolili sobie niemal całkowicie zignorować oczekiwania własnej publiczności. Jako wydawnictwo Avenged Sevenfold „STATICA” może budzić opór, ale jako początek osobnego projektu okazuje się zaskakująco obiecująca. Eksperyment nie zawsze działa, jednak trudno odmówić zespołowi odwagi i konsekwencji.

 

Szymon Pęczalski

 

Pamiętajcie, żeby wspierać swoich ulubionych artystów poprzez kupowanie fizycznych nośników, biletów na koncerty oraz gadżetów i koszulek.

 

IKS
Udostępnij i poleć znajomym!

Dodaj komentarz

IKS

SztukMix - Strona poświęcona szeroko pojętej sztuce

© SztukMix 2020