Astral Fungus Cult to trio z Trójmiasta, które własnym sumptem nagrało, zmiksowało, zmasterowało oraz wydało debiutancką, eponimiczną epkę będącą psychodeliczną wyprawą zarówno w kosmos, jak i wewnątrz umysłu.
Wydawnictwo to instrumentalny, psychodeliczny stoner/doom przepełniony najrozmaitszymi sonicznymi przestrzeniami. „Astral Fungus Cult” to jeden z tych albumów, który najzwyczajniej w świecie przenosi słuchacza w inny świat: magii, kosmicznych przestrzeni oraz tajemniczych mykoidalnych struktur. Bez słów, używając samych instrumentów, formacja opowiada słuchaczowi niezwykłe historie z tego właśnie innego świata. Słuchając pełnych bluesa, psychodelicznych melodii nie sposób nie być w tym świecie w perspektywie pierwszoosobowej.
Na album składają się trzy rozbudowane kompozycje: „Astral”, „Fungus” oraz „Cult”. Brzmienie albumu jest niezwykle soczyste, głębokie oraz pełne mocy. Dzieło jako całość jest bardziej doznaniem, przeżyciem, czy rytuałem aniżeli zbiorem utworów. Trio dba, aby słuchaczowi nie zabrakło otwierających trzecie oko wypraw na pograniczu dźwięku oraz duchowości.

Otwierający album „Astral” zaczyna się dryfowaniem w kosmosie, z obserwacją całego wszechświata z bezpiecznego dystansu. Nagle dochodzi do kosmicznego zdarzenia, w efekcie którego słuchacz zawieszony w próżni leci nagle w kierunku najbliższej planety. Ten gruby stonerowy riff przypomina zarówno tarcie po wejściu w atmosferę, jak i niezbyt miękkie lądowanie. Kosmiczne wstawki wciąż przypominają słuchaczowi że w świecie Astral Fungus Cult jest on przybyszem z kosmosu, jednakże organiczne i pełne ciężaru riffy pokazują czym jest moc grawitacji, z kolei bardziej melodyjne partie zdają się opisywać zachwyt nowym światem.
„Fungus” to rozdział osadzony w bardziej ziemskiej psychodeli rozpoczynający się dość plemiennym motywem w którym nie brak przestrzeni, gwałtownie skręcając w bardziej gotyckie rewiry za sprawą średniowiecznej skali oraz odpowiedniego użycia klawiszy, aby następnie wkroczyć w psychodeliczne aspekty motywujące do kontemplacji, ale też z tego nastroju jako słuchacz potrafię być umiejętnie wyrwany bardziej ekspresyjnymi solówkami.
„Cult” zabiera słuchacza na pustynię, ale zamiast ruin znajduje się na niej świątynia. Ten kawałek to wręcz duchowe doznanie, dotykające bezpośrednio duszy słuchacza, otwierając przed nim kolejny świat: tajemniczy, mistyczny, pełen zapachu kadzideł. Psychodela tutaj ma charakter religijnej ekstazy: tej, którą przeżywa się silnie wewnątrz i niekoniecznie jest dostrzegalna na zewnątrz. Jeden z tych utworów, które mają mnie w garści od początku do końca: nieważne czy zespół akurat gra pobudzające wyobraźnię bliskowschodnie melodie czy grube riffy wbijające w ziemię: jestem pochłonięty w całości.
Odpalajcie, zamknijcie oczy i przemierzcie inne światy wraz z Astral Fungus Cult. Niby album to tylko trzy utwory, ale różnorodność jest tutaj tak ogromna, że każdy znajdzie tu trip w sam raz dla siebie, niezależnie od preferencji.
Marek Oleksy (Gruz Culture Propaganda)
Pamiętajcie, żeby wspierać swoich ulubionych artystów poprzez kupowanie fizycznych nośników, biletów na koncerty oraz gadżetów i koszulek.