For review in English – CLICK HERE
„Chronicles” brzmi jak ścieżka dźwiękowa do gry, która jeszcze nie powstała. Debiutancki album Rei Code Zero przywołuje obrazy futurystycznych miast, międzywymiarowych przejść, efektownych pojedynków i bohaterów przygotowujących się do finałowej walki. Słychać w nim ducha japońskich gier, komiksów i filmów z końca lat osiemdziesiątych, lat dziewięćdziesiątych i początku XXI wieku. Nie jest to jednak wyłącznie sentymentalna podróż. Projekt przekłada język tamtych produkcji na współczesny metal instrumentalny. Dla miłośnika gier już sama koncepcja stanowi dużą ciekawostkę, ale za dobrym pomysłem stoi również bardzo dobrze napisana muzyka.
Za Rei Code Zero odpowiada włoski kompozytor i klawiszowiec Lorenzo Visintin. Początków projektu należy szukać w 2017 roku, kiedy zakończył czteroletnią działalność w zespole wykonującym muzykę z serii „Final Fantasy”. To doświadczenie wyraźnie wpłynęło na jego późniejszy kierunek artystyczny. W kompozycjach Nobuo Uematsu melodyjność łączy się z symfonicznym rozmachem, rockową energią i umiejętnością opowiadania historii bez słów. Podobne cechy można odnaleźć na „Chronicles”. Także nazwa Rei Code Zero została wybrana świadomie. Ma kojarzyć się zarówno z tytułem japońskiej gry, jak i z pojęciem związanym z programowaniem. Świat elektronicznej rozrywki nie jest więc dodatkiem do projektu, lecz jego najważniejszym fundamentem.
Materiał powstał w 2023 roku. Visintin zaprosił do jego nagrania gitarzystę Stefano Zamburliniego, odpowiedzialnego za wszystkie partie gitar, oraz saksofonistę Manuela Trabucco. Rei Code Zero rozpoczął działalność jako projekt studyjny, ale utwory od początku były komponowane również z myślą o koncertach. Wśród najważniejszych inspiracji pojawiają się Dream Theater, Children of Bodom i Nobuo Uematsu. Najwyraźniej słychać wpływ zespołu Alexiego Laiho. Szybkie partie gitarowe spotykają się tu z wyrazistymi klawiszami, nagłymi zmianami tempa i melodyjnym death metalem. Rei Code Zero nie kopiuje jednak Children of Bodom. Wykorzystuje podobną energię i łączy ją z atmosferą ścieżek dźwiękowych do japońskich gier RPG.

Największą zaletą „Chronicles” jest umiejętność zbudowania przekonującej przygody bez wokalu, dialogów i określonej fabuły. Kolejne utwory przypominają etapy gry. Najpierw pojawia się efektowne otwarcie i pierwsze starcie, później odkrywanie nowych obszarów, chwila odpoczynku w rozświetlonym mieście, a na końcu spokojniejsze pożegnanie. Album nie kopiuje brzmienia dawnych konsol i nie próbuje udawać materiału nagranego trzy dekady temu. Produkcja jest nowoczesna, gitary mają odpowiedni ciężar, a klawisze często prowadzą główne melodie. Muzyka pozostaje techniczna i intensywna, ale nie traci przy tym przystępności. Visintin wie, że nawet najbardziej rozbudowana kompozycja potrzebuje tematu, który zostanie w pamięci.
„Opening” pełni funkcję filmowego wprowadzenia i od razu pokazuje, że saksofon nie będzie jedynie aranżacyjną ciekawostką. „About Those Who Fight” brzmi jak pierwszy właściwy motyw bitewny. Tytuł przywołuje skojarzenia z utworem „Those Who Fight” z gry „Final Fantasy VII”, choć Rei Code Zero nie cytuje kompozycji Nobuo Uematsu wprost. „Unleash Your Power” podnosi tempo i właśnie tutaj szczególnie mocno słychać wpływ Children of Bodom. Gitara prowadzi szybki atak, a klawisze odpowiadają jej krótkimi, wyrazistymi motywami. „Dimensional Gates” poszerza przestrzeń brzmieniową, natomiast „Holographic Sky” wyróżnia się partiami klawiszy o niemal chóralnym charakterze. Jazzujący „Under the Neon Lights” najmocniej przywołuje atmosferę nocnego miasta. Z kolei „Hanabi Party” jest muzycznym wybuchem kolorów, w którym gitara, klawisze i saksofon prowadzą efektowny dialog.
Konsekwencja stylistyczna czasami prowadzi jednak do powtarzalności. W środkowej części albumu podniosłe tematy, szybkie partie gitarowe i jasne brzmienia klawiszy zaczynają korzystać z podobnych schematów. „It’s Not Over Yet!” i „Fire in the Eyes” dobrze pasują do całej opowieści, ale nie mają tak wyrazistego charakteru jak „About Those Who Fight”, „Under the Neon Lights” czy „Hanabi Party”. Materiał zyskałby także na większej liczbie spokojniejszych fragmentów i mocniejszych kontrastach dynamicznych. Produkcja jest czysta i precyzyjna, lecz czasami zbyt mocno wygładza gitarowe brzmienie. Więcej surowości mogłoby lepiej podkreślić siłę riffów. Nie są to jednak wady, które wyraźnie osłabiają odbiór całości.
„Chronicles” jest bardzo udanym debiutem i propozycją znacznie ciekawszą, niż może sugerować określenie „metal inspirowany grami”. Lorenzo Visintin, Stefano Zamburlini i Manuel Trabucco nie stworzyli zbioru odniesień przeznaczonych wyłącznie dla graczy. Przygotowali spójny album instrumentalny, który działa również bez znajomości jego kulturowego zaplecza. Dla osób wychowanych na japońskich grach, animacjach, komiksach i filmach będzie to jednak wyjątkowo atrakcyjna podróż. Finałowy „Goodbye, Satoru!” uspokaja wcześniejsze emocje i pozostawia słuchacza z niedopowiedzeniem. Przypomina zakończenie historii, do której chce się wrócić, aby odkryć pominięte wcześniej szczegóły. Rei Code Zero udowadnia, że inspiracje Nobuo Uematsu, Dream Theater i Children of Bodom mogą spotkać się na jednym albumie, nie odbierając mu własnego charakteru.
Szymon Pęczalski
Pamiętajcie, żeby wspierać swoich ulubionych artystów poprzez kupowanie fizycznych nośników, biletów na koncerty oraz gadżetów i koszulek.