IKS

Olivia Rodrigo – „you seem pretty sad for a girl so in love” [Recenzja], dystr. Universal Music Polska

Na trzeci album Olivii Rodrigo fani czekali niespełna trzy lata. „you seem pretty sad for a girl so in love” ukazał się w czerwcu 2026 roku, po wydanym we wrześniu 2023 „GUTS”. Tym razem Rodrigo proponuje coś więcej niż zbiór potencjalnych przebojów. Jej trzeci album to spójnie zaplanowana opowieść o kolejnych etapach jednej relacji – od pierwszego zauroczenia, przez fascynację i zazdrość, aż po rozstanie oraz odzyskanie emocjonalnej równowagi. To koncept prosty, ale zrealizowany z dużą konsekwencją. Co równie ważne, narracyjna spójność nie odbywa się kosztem przyjemności ze słuchania. To popowy album, który mimo emocjonalnego ciężaru pozostaje niezwykle melodyjny, daje dużo satysfakcji i z każdym kolejnym odsłuchem odsłania nowe detale.

Równie ważna jak sama historia okazuje się warstwa muzyczna. Rodrigo wyraźnie sięga po estetykę lat osiemdziesiątych – new wave i synth-pop – inspirując się brzmieniem New Order czy The Cure. W bardziej kameralnych momentach pojawiają się natomiast skojarzenia z Billie Eilish i jej minimalistycznym podejściem do produkcji. Rodrigo zachowuje własną tożsamość, wykorzystując znane rozwiązania do budowania własnego świata. Co istotne, większość utworów rozwija się stopniowo. Nie opierają się wyłącznie na schemacie zwrotka–refren, lecz z każdą minutą odsłaniają nowe warstwy aranżacji. Często właśnie końcówki okazują się ich najmocniejszym elementem.

 

 

Pierwsza część albumu oddaje emocje towarzyszące początkom związku. Otwierający płytę „Drop Dead” natychmiast wprowadza słuchacza w stan euforii i ekscytacji. Refren dosłownie eksploduje energią, oddając uczucie, kiedy cały świat zaczyna kręcić się wokół jednej osoby. Chwilę później „Stupid Song” pokazuje drugą stronę tego samego doświadczenia – moment, w którym ukochanej osoby nie ma obok, ale wszystko wokół nieustannie o niej przypomina. Rodrigo bardzo trafnie opisuje tę tęsknotę, która pojawia się jeszcze zanim relacja zacznie się rozpadać.

 

Ten etap zamyka „Purple” – jeden z najbardziej ciepłych utworów na albumie. Bohaterka poznaje rodzinę partnera, ogląda stare zdjęcia, odwiedza jego rodzinny dom, i powoli staje się częścią jego świata. To już nie samo zauroczenie, ale budowanie bliskości i wchodzenie w historię drugiego człowieka.

 

Równolegle Rodrigo coraz odważniej rozwija muzyczne pomysły. „Maggots for Brains” zwraca uwagę przede wszystkim świetnie poprowadzoną aranżacją. Szczególnie efektownie wypada rozwijający się pod koniec niemal riffowy motyw gitarowy, który dodaje utworowi dynamiki i pokazuje, że producentom zależało na czymś więcej niż tylko chwytliwym refrenie.

 

Z czasem narracja zaczyna jednak wyraźnie ciemnieć. W „My Way” pojawia się zazdrość, porównywanie się z innymi kobietami i pierwsze oznaki niepewności. Paradoksalnie właśnie ten utwór należy do najbardziej przebojowych na albumie. Pod lekką, niemal taneczną warstwą muzyczną kryją się emocje, które z każdym kolejnym utworem będą coraz trudniejsze. Charakterystyczne gitary i pulsujący rytm przywołują skojarzenia z Garbage. To jeden z najbardziej efektownych muzycznie fragmentów płyty i dowód na to, że Rodrigo równie swobodnie odnajduje się w gitarowym pop-rocku, co w bardziej klasycznym popie.

 

 

Prawdziwy punkt zwrotny przynoszą „The Cure” i „Begged”. To tutaj Rodrigo rezygnuje z romantycznej wizji miłości i zaczyna mówić o rozczarowaniu. Album przestaje być historią zakochania, a staje się opowieścią o powolnym rozpadzie relacji. Nie ma tu jednego dramatycznego wydarzenia – jest za to narastające poczucie, że samo uczucie nie wystarczy, by wszystko naprawić.

 

Jednym z najmocniejszych momentów płyty pozostaje „What’s Wrong with Me” z gościnnym udziałem Roberta Smitha. Już samo jego pojawienie się wydaje się naturalną konsekwencją inspiracji obecnych na całym albumie, a chłodne, charakterystyczne gitary natychmiast przywołują skojarzenia z The Cure. Trudno nie pomyśleć również o „Nothing Compares 2 U” rozsławionym przez Sinéad O’Connor. W obu przypadkach świat zewnętrzny próbuje przekonać bohaterkę, że wszystko jest w porządku, podczas gdy ona przeżywa największy emocjonalny kryzys. Lekarz może powiedzieć, że organizm funkcjonuje prawidłowo, ale serca nie da się wyleczyć receptą.

„Less” to z kolei najbardziej intymny moment albumu. Minimalistyczna produkcja, oszczędny wokal i świadome operowanie ciszą sprawiają, że skojarzenia z Billie Eilish pojawiają się niemal automatycznie. To również jedna z najlepiej napisanych piosenek o rozstaniu w całym zestawie – pozbawiona melodramatyzmu, oparta raczej na wyciszeniu niż na emocjonalnym wybuchu.

 

W „Expectations” Rodrigo nie skupia się już na utraconej relacji, ale na sobie. To moment odzyskiwania sprawczości i określania własnych granic. Bohaterka wie już, czego oczekuje od drugiego człowieka i nie zamierza rezygnować z własnych standardów. Właśnie dlatego „Expectations” brzmi bardziej jak początek nowego etapu niż finał zakończonego związku.

 

zdj. materiały promocyjne

 

Na „you seem pretty sad for a girl so in love” nie ma utworu o sile przebicia „Driver’s License”. Tyle że takie piosenki pojawiają się najwyżej raz w karierze i trudno oczekiwać, by każdy kolejny album przynosił podobny fenomen. Rodrigo nie próbuje z nim rywalizować. Zamiast tego nagrała płytę, która działa przede wszystkim jako całość. To album, do którego chce się wracać, bo z każdym kolejnym odsłuchem odkrywa nowe detale produkcyjne, nowe rozwiązania aranżacyjne, i nowe znaczenia ukryte w tekstach.

 

Trzeci album Olivii Rodrigo potwierdza, że jej pozycja we współczesnym popie nie jest dziełem przypadku. To świadomie zaprojektowane wydawnictwo, które pokazuje rozwój zarówno kompozytorski, jak i producencki. Jeżeli „SOUR” wyniosło ją do grona największych gwiazd młodego pokolenia, to „you seem pretty sad for a girl so in love” pokazuje, że dziś jej siłą jest przede wszystkim konsekwencja w budowaniu pełnych, dopracowanych albumów.

Premierze albumu towarzyszyła równie przemyślana strategia. Kilkanaście wersji wydawnictwa, limitowane edycje winylowe, okazjonalny merch, niespodziewany występ na Primavera Sound w Barcelonie z Robertem Smithem oraz zapowiedź kolejnej trasy po Stanach Zjednoczonych i Europie pokazują, że Rodrigo równie świadomie buduje swoją markę, jak pisze piosenki. „you seem pretty sad for a girl so in love” nie jest więc wyłącznie kolejną premierą fonograficzną, ale starannie zaplanowanym projektem, w którym muzyka, wizerunek i sposób komunikacji z fanami tworzą spójną całość. Jeżeli tak ma wyglądać kolejny etap kariery Olivii Rodrigo, trudno wyobrazić sobie, by w najbliższych latach wypadła z grona najważniejszych autorek współczesnego popu.

Adam Stankiewicz

Pamiętajcie, żeby wspierać swoich ulubionych artystów poprzez kupowanie fizycznych nośników, biletów na koncerty oraz gadżetów i koszulek.

IKS
Udostępnij i poleć znajomym!

Dodaj komentarz

IKS

SztukMix - Strona poświęcona szeroko pojętej sztuce

© SztukMix 2020