Hypnosaur, kwartet z Warszawy, powrócił niedawno ze swoim „jurassic punkiem” na płycie zatytułowanej tajemniczo „Afterlife”! Czym jest jurassic punk? O co chodzi z hipnotycznym dinozaurem? Jak istotne są w tym wszystkim pieski? Postaram się odpowiedzieć na te wszystkie ważne pytania, ale sam nie jestem do końca pewien, czy potrafię.
Jurassic punk to niezwykle psychodeliczna oraz energiczna mieszanka takich gatunków jak: punk rock, glam metal, stoner metal/rock, hard rock, heavy psych czy nawet momentami cięższych gruzowych klimatów w stylu stoner/doom. W ramach 10 utworów i 39 minut formacja zmieściła to wszystko, przeplatając te najróżniejsze wpływy i wystawiając słuchacza na działanie raz niezwykle odpalonej psychodelicznej jazdy, raz energicznego i pobudzającego punka, raz stadionowego hard rocka i glam metalu po to, aby potem uderzyć słusznym stonerowym riffem: ciężkim, lub jeszcze cięższym.
To przeplatanie najróżniejszych wpływów sprawia, iż „Afterlife” jest płytą, którą najlepiej jest odsłuchać w całości: bogactwo najróżniejszych wpływów przepuszczonych przez psychodeliczny filtr sprawia, iż nie potrafię zakończyć odsłuchu na kilku utworach: musi polecieć całość. To, co jest tu naprawdę niesamowite, to bardzo umiejętnie dobrana kolejność utworów, przez co jako słuchacz jestem idealnie wystawiony na różnorodne smaki i style, a muzyka w idealnych momentach motywuje do tupania nogami, albo zachęca do kontemplacji. Same kompozycje też się od siebie różnią, raz wkraczając w bardziej piosenkowe rewiry, raz całkowicie płynąc, dając klimat udanego jam session. Riff raz pokrywa słuchacza kołdrą gruzu, raz pobudza wyobraźnię, otwierając umysł na inny świat.
Brzmieniowo jest tu bardzo selektywnie, soczysty dół przyjemnie pieści wnętrzności, wyższe rejestry wdzięcznie wkręcają się w mózg i skutecznie dają doznania pozwalające przenieść się w zupełnie inny wymiar. Wyobraźnia w przypadku twórczości zespołu jest niezwykle ważna. Dlaczego? Rzućmy okiem na pozamuzyczne aspekty: świat przedstawiony w uniwersum Hypnosaura to świat, w którym dinozaury nigdy nie wyginęły, tylko przy użyciu swoich niezwykłych mocy stworzyły równoległy wymiar, w którym żyjemy my i uwierzyliśmy w ich wyginięcie. Mamy rok 13993311, a dinozaury podjęły decyzję o wysłaniu do nas czterech proroków, abyśmy należycie mogli uwierzyć w prawdę. Tę nietuzinkową historię dopełnia niezwykle szczegółowa okładka stworzona przez Rafała Wechterowicza z Too Many Skulls w formie tryptyku. Polecam stopniowo zaznajomić się z jej szczegółami podczas odsłuchów.
Jednym z najważniejszych elementów okładki są cztery pieski w ochronnych hełmach: Diuk, Tobi, Ginny i Marcinek. I tutaj mam zagwozdkę: czy to są ci wspomniani prorocy mający przekonać ludzi do prawdy na temat dinozaurów? Mam taką nadzieję!
Marek Oleksy (Gruz Culture Propaganda)