IKS

SztukMix poleca artystów OFF Festival 2026

OFF Festival od lat udowadnia, że najlepsze muzyczne odkrycia często czekają poza głównym nurtem. Tegoroczny program ponownie łączy uznanych artystów z nazwami, które dopiero za chwilę mogą stać się jednymi z najgłośniejszych na alternatywnej scenie. Spośród kilkudziesięciu wykonawców wybraliśmy tych, na których – naszym zdaniem – szczególnie warto zwrócić uwagę. Oto zespoły i artyści, których redakcja SztukMix poleca przed nadchodzącym OFF Festivalem.

 

Grzesiek:

 

Chat Pile (Sobota 08.08.2026, 21:30 – SCENA TRÓJKI)

 

 

 

Nie wiem, czy w tym line-upie jest zespół z równie zajebistą nazwą jak Chat Pile. Pochodzi ona od hałd odpadów powstających podczas wydobycia ołowiu i cynku, rozsianych po terenach górniczych północno-wschodniej Oklahomy, skąd zresztą jest zespół. Już sam fakt, że zagrają w Katowicach – górniczym sercu Polski – wydaje się wręcz idealnym zbiegiem okoliczności. W końcu to miasto przez dekady było kształtowane (i dewastowane) przez kopalnie i przemysł  ciężki, którego ślady do dziś są widoczne w krajobrazie… (podobnie jak w rodzinnych stronach Chat Pile).  Jeszcze w latach 90. i na początku XXI wieku potrafiło przytłoczyć szarością i chaosem. Do dziś mam przed oczami wspomnienia z młodości – tamte zrujnowane, odrapane kamienice i całe dzielnice naznaczone bezrobociem, w które po zmroku lepiej było się nie zapuszczać. Idąc dalej tym tropem, okazuje się, że Śląsk i Oklahoma – tak często obecna w twórczości Chat Pile – mają więcej wspólnego, niż mogłoby się wydawać. Muzycznie Chat Pile to duszna mieszanka noise rocka i sludge metalu, a z ich tekstów wylewają się frustracja, gniew i poczucie beznadziei wobec otaczającego świata. W skrócie – nic przyjemnego, ale mimo wszystko to niezwykle potrzebny komentarz społeczny. Z ich muzyki bije nieustanne poczucie zagrożenia i dyskomfortu, które paradoksalnie okazują się hipnotyzujące. Dla mnie to dźwiękowy odpowiednik spaceru z Dworca Głównego na koncert do Spodka na przełomie mileniów – fascynującego, ale jednocześnie podszytego niepokojem, bo nigdy nie było wiadomo, co (lub kto) czeka za kolejnym rogiem…

 

 

Deafheaven (Niedziela 09.08.2026, 22:35 – SCENA ORLEN – „po staremu” LEŚNA)

 

 

 

Deafheaven po raz pierwszy zobaczyłem na OFF Festivalu w 2014 roku – dokładnie rok po premierze ich przełomowego albumu „Sunbather”, jednego z największych komercyjnych sukcesów blackgaze′u, czyli połączenia black metalu i shoegaze′u. Dla niejednego ortodoksyjnego fana ekstremalnego grania ta płyta zadziałała jak płachta na byka. Ja jednak uwielbiam do niej wracać, ale jeszcze bardziej podoba mi się to, że Deafheaven nieustannie się rozwijają, ewoluują i mają totalnie w dupie, czy komuś się to podoba, czy nie. Jestem wielkim fanem każdego z ich sześciu studyjnych albumów, a szczególnie „Infinite Granite”, który do dziś uważam za jedną z najciekawszych pozycji w ich dyskografii i zarazem jeden z najbardziej nieoczywistych albumów 2021 roku. Podobnie, jak w przypadku Chat Pile, muzyka Deafheaven przywodzi na myśl miejsce, z którego pochodzą – San Francisco. Raz skąpane w słońcu, raz spowite gęstą mgłą. Miejmy nadzieję, że na OFF przywiozą ze sobą jak najwięcej słońca, bo właśnie w jego rażącym blasku ich muzyka brzmi najlepiej.

 

 

Dom Zły (Sobota 08.08.2026, 16:35 – SCENA ORLEN)

 

 

 

Na Dom Zły trafiłem zupełnym przypadkiem, kiedy grali jako support Amenry w krakowskim Kwadracie. Miałem sobie kupić koszulkę Belgów, ale skończyło się tak, że do domu wróciłem z EP-ką „Śnisz bory tak gęste” – która do dziś pozostaje moim ulubionym fragmentem dyskografii formacji z Puław. Ich muzyka to hipnotyzująca mieszanka post-black metalu, post-hardcore′u i kilku innych gatunków, które trudno jednoznacznie zaszufladkować. Choć dla mnie akurat to duży plus. Całość spowija przytłaczający, klaustrofobiczny klimat, dodatkowo potęgowany przez charakterystyczne, pełne emocji wokale. Dom Zły to zespół, który może się podobać albo zupełnie nie trafić w czyjeś gusta, ale obok ich muzyki trudno przejść obojętnie. Puławska ekipa z roku na rok zyskuje coraz większe uznanie – czego dowodem są między innymi europejska trasa z Zeal & Ardor oraz występy na zagranicznych festiwalach, w tym na czeskim Brutal Assault odbywającym się w tym samym czasie co OFF Festival. To jedna z tych kapel, które najlepiej odkrywać na żywo.

 

 

Mariusz:

 

Amyl and the Sniffers (Niedziela 09.08.2026, 21:30SCENA mBANK)

 

 

 

Czy warto polecać jedną z głównych gwiazd festiwalu? Według mnie jak najbardziej. Mam wrażenie, że gwiazda Amyl and the Sniffers w Polsce wciąż nie świeci tak jasno, jak powinna. Pewnie będę trochę nieobiektywny, bo jestem ich zagorzałym szalikowcem i to właśnie na ich występ czekam najbardziej. Australijczycy są szaleni, nieokiełznani i dzicy, a wokalistka Amy Taylor na scenie zachowuje się niczym nieślubne dziecko Iggy’ego Popa i Debbie Harry. Ta dziewczyna to prawdziwy wulkan energii i głos kobiet, które chcą pokazać środkowy palec wszystkim próbującym mówić im, jak mają żyć – przede wszystkim oczywiście facetom. Zespół będzie głównie promował swój ostatni album „Cartoon Darkness” – dla niektórych (w tym dla mnie) będący kolejnym krokiem w jego rozwoju. Jest jednak również spora grupa słuchaczy, którzy uważają, że Amyl and the Sniffers zdradzili swoje punkowe ideały i zbyt wyraźnie uśmiechnęli się w stronę mainstreamu. Ja się z tym nie zgadzam. Na szczęście dla wszystkich marudów w secie nie zabraknie również mocnej reprezentacji wcześniejszej twórczości. Jeśli chcecie zasmakować potężnej dawki punkowo-garażowej energii, a przy okazji spalić pod sceną kilkaset kalorii, koncert Australijczyków idealnie spełni te oczekiwania.

 

P.S. Moją recenzję płyty „Cartoon Darkness” znajdziecie –> Tutaj 

 

 

Oklou (Sobota 08.08.2026, 22:35SCENA ORLEN)

 

 

 

Francuska artystka Oklou (a właściwie Marylou Vanina Mayniel) może okazać się jednym z największych odkryć tegorocznego OFF Festivalu. Do tej pory nie miałem okazji zobaczyć jej na żywo, ale od pierwszego kontaktu z jej muzyką urzekło mnie osobliwe połączenie eterycznego popu, elektroniki i subtelnej melancholii, które zaproponowała na ubiegłorocznym albumie „choke enough”. To twórczość, która z jednej strony brzmi niezwykle nowocześnie, a z drugiej sprawia wrażenie zawieszonej gdzieś poza czasem. Nie potrzebuje wielkich refrenów ani efektownych fajerwerków – działa atmosferą, emocjami i detalami. A ja w muzyce najbardziej cenię właśnie takie rzeczy. Mam przeczucie, że będzie to jeden z najdelikatniejszych, ale i najbardziej hipnotyzujących momentów tegorocznej edycji OFFa. Liczę na koncert, który nie będzie próbował nikogo ogłuszyć, tylko na godzinę pozwoli odciąć się od festiwalowego zgiełku. Bo czasem to właśnie takie występy zostają w pamięci najdłużej. Dla miłośników ambitnego popu – pozycja obowiązkowa.

 

 

Allarme (Niedziela 09.08.2026, 17:20SCENA TRÓJKI)

 

 

 

O warszawskim zespole Allarme usłyszałem po raz pierwszy po jednym z koncertów, rozmawiając z Danielem Pawlickim ze Snakes Snakes Snakes. Bardzo zachwalał ich twórczość. Muszę przyznać, że już pierwszy odsłuch albumu „Bruit” uświadomił mi, że to twór – na polskiej scenie muzycznej – nietuzinkowy i oryginalny, który po prostu warto polecać innym. Oj, mieszają panowie konkretnie w swoim muzycznym kociołku: post-punk, noise, wyraźne wpływy jazzu, a nawet afrobeatu. Do tego wszechobecny mrok i niepokój. Mam jednak pewne obawy, jak tego rodzaju muzyka wybrzmi w pełnym, festiwalowym słońcu. Wydaje mi się, że ciemność tylko spotęgowałaby klimat ich występu. Ale nic to – najwyżej zamknę oczy i właśnie w ten sposób będę delektował się ich muzyką. Bo poza całym tym niepokojem, mrokiem i połamańcami rytmicznymi jest w niej również mnóstwo… piękna.

 

A to jeszcze nie wszystko. W bonusie poniżej znajdziecie polecajkę „drugiego” koncertu Allarme, który może okazać się jednym z najbardziej wyjątkowych wydarzeń całego festiwalu.

 

 

Ludzie Wschodu grają Nową Aleksandrię (Sobota 08.08.2026, 18:15 – SCENA ORLEN)

 

 

 

Na tegorocznym OFF Festivalu muzycy Allarme wystąpią właściwie dwa razy. Oprócz autorskiego koncertu przygotowali też coś wyjątkowego. Biorąc pod uwagę, jak wyraźnie słychać u nich inspirację twórczością Tomasza Adamskiego i Siekiery, powołali do życia projekt „Ludzie Wschodu grają Nową Aleksandrię”. Wraz z zaproszonymi gośćmi wykonają ten legendarny album w całości. To może być nie tylko jedno z najważniejszych wydarzeń tegorocznego OFF Festivalu, ale również jeden z tych koncertów, o których będzie się mówić jeszcze długo po jego zakończeniu. Oczywiście zawsze znajdą się tacy, którzy uznają, że z Nową Aleksandrią nie powinno się w ogóle dyskutować, a co dopiero wykonywać jej na nowo (bo to przecież polski „nadalbum”). Ja jednak jestem zwyczajnie ciekaw efektu. Tego występu po prostu nie można przegapić.

 

 

Adrian:

 

Joshua Idehen (Piątek 07.08.2026, 18:15 – SCENA EKSPERYMENTALNA)

 

 

 

Joshua Idehen to przede wszystkim poeta. Ale nie martwcie się, przy jego wierszach można się naprawdę nieźle pobawić, bo zaangażowane społeczno-politycznie teksty, jednocześnie błyskotliwe i dowcipne, Joshua prezentuje na scenie w akompaniamencie niezwykle przebojowej muzyki, za którą odpowiada jego stały współpracownik – Ludvig Parment. To wypadkowa wielu stylów brytyjskiej muzyki elektronicznej, jest funkowa, rytmiczna i repetytywna, a w rezultacie bardzo wciągająca. Dlaczego Idehena warto zobaczyć szczególnie na letnim festiwalu? Rzućcie okiem na kilka tytułów: „You Wanna Dance or What?”, „This Is the Place”, „Nothing to Worry About” czy „Choose Yourself” – w sam raz, by zapomnieć o codziennych problemach, po taką pozytywną energię przecież przyjeżdżamy na OFFa. Do tego możecie się nauczyć pływania i sprawdzić, jak Joshua tłumaczy wszystkie społeczne -izmy na przykładzie mamy robiącej pranie. A jeżeli z jakiegoś powodu nie wsłuchacie się w teksty, to przynajmniej wejdziecie w festiwal tanecznym krokiem – to Wam gwarantuję. Mam tylko nadzieję, że zamontują nam z powrotem deski w Eksperymentalnej…

 

 

Wednesday (Sobota 08.08.2026, 19:20 – SCENA mBANK)

 

 

 

 

Wednesday to taki rodzaj zespołu muzycznego, bez którego nie wyobrażam sobie line-upu OFF Festiwalu. Musi być chociaż jeden taki wykonawca w programie, który będzie podręcznikowym przykładem tego, czym powinien być indie rock. I nie, nie chodzi mi tu o jakiś mainstreamowy boysband, który będzie grał na gitarach podobne do siebie przebojowe piosenki, wszystkie tak samo nudne. Mówię tu o rocku niezależnym we właściwym tego słowa znaczeniu – surowym, szczerym i nieoglądającym się na trendy. Wednesday proponują twórczość czerpiącą z wielu gitarowych gatunków. Są tu przecież noiserockowe sprzężenia, shoegaze′owe rozjazdy, slackerska niedojrzałość, grunge′owe ciężary, bedroompopowa wrażliwość, czy wreszcie obecne w niemal każdym ich kawałku brzmienie alternatywnego country. Ta mieszanka świetnie pasuje do prowincjonalnych opowieści o Północnej Karolinie, za które odpowiada założycielka i wokalistka grupy, Karly Hartzman. Jeżeli lubicie lekko zblazowaną manierę wokalną, która może się kojarzyć choćby z bohaterką OFFa sprzed kilku lat – Soccer Mommy – koniecznie sprawdźcie Wednesday. A co do poprzednich edycji festiwalu – gitarzysta zespołu, MJ Lenderman, grał ze swoim projektem raptem rok temu na Scenie Trójki, gdzie zgromadził niemałą publikę. Chętnie zobaczę, jak jego inna grupa wypadnie na main stage’u w sobotę. Swoją drogą, słyszałem od redakcyjnego kolegi, że Karly lubi narzekać na sponsorów scen, na których występuje – na przykład na Primaverze oberwało się Amazonowi. Ciekawe, jak zareaguje na słowo „bank” w nazwie offowej sceny głównej…

 

 

Ninajirachi (Niedziela 09.08.2026, 23:40 – SCENA TRÓJKI)

 

 

 

Czuję w kościach, że będzie to najlepszy gig podczas OFF Festival 2026. Choć chyba nie jest to jakaś szczególnie odważna opinia, biorąc pod uwagę, z jakim materiałem przyjedzie do nas Nina. „I Love My Computer” plasowała się bardzo wysoko w wielu zeszłorocznych rankingach albumów muzycznych. To płyta, która dosłownie kipi od hitów, każdy numer jest na niej bezczelnie przebojowy. A przy okazji to bardzo ciekawy komentarz naszych czasów, podejmujący temat uzależnienia od bycia na okrągło online, gdzie zaciera się granica między tym, co realne i fizyczne, a co wykreowane i iluzoryczne. Bardzo się cieszę, że OFF trzyma rękę na pulsie, jeśli chodzi o takie futurystyczne brzmienia. Przecież jednymi z najmocniejszych punktów ostatnich lat były występy takich artystów, jak Frost Children, underscores, Haru Nemuri czy showcase PC Music. Co tu dużo pisać – na usłyszenie na żywo utworów z „I Love My Computer” czekam tak mocno, jak parę lat temu na „BRAT” wiadomo kogo…

 

 

Widzimy się na OFF Festivalu! A jeżeli jesteście ciekawi, jak bawiliśmy się podczas edycji 2025, koniecznie zajrzyjcie do naszej relacji, którą znajdziecie tutaj.

IKS
Udostępnij i poleć znajomym!

Dodaj komentarz

IKS

SztukMix - Strona poświęcona szeroko pojętej sztuce

© SztukMix 2020