Do lineupu kolejnej edycji OFF Festivalu dołączyli: Johny Marr, Deafheaven, Drabusheyka, Mlecze, Los Thuthanaka, DAM oraz Nu Genea Live Band
Nasza relacja z OFF FESTIVAL 2025 TUTAJ
Johnny Marr
Starał się grać jak jego idole – Nile Rodgers z Chic albo James Honeyman-Scott z The Pretenders – aż w końcu wymyślił własny styl. Który uczynił go jednym z największych gitarzystów naszych czasów. „Pieprzony czarodziej”, powiedział o nim wielki fan i uczeń Noel Gallagher. A ten wiedział, co mówi, bo miał okazję podglądać i współpracować z Johnnym Marrem przy płytach Oasis i Noel Gallagher’s High Flying Birds. Pracowali z nim też Talking Heads, Beck, Pet Shop Boys, Bryan Ferry, Hans Zimmer czy Billie Eilish. Ale zostawmy projekty poboczne. Gdyby nie Johnny Marr, nie byłoby „Beatlesów lat 80.”, czyli wielkich The Smiths i nie śpiewałby w nich Morrissey. Nie byłoby niepowtarzalnego brzmienia i płyt, z których czerpali później Blur, Suede, Arctic Monkeys albo Radiohead. Już po rozwiązaniu The Smiths, Johnny Marr grał jeszcze z The Healers, The The, Modest Mouse, The Cribs, wydał też cztery albumy solowe. Na których nie tylko potwierdził swój gitarowy geniusz, ale i rękę do pisania chwytliwych numerów. W 2026 roku legendarny Johnny Marr wystąpi z nimi na OFF Festivalu!

Deafheaven
Od 2014 roku, gdy po raz pierwszy zagrali na OFF-ie, wydali cztery gorąco komentowane płyty. Przesuwając na nich granice muzyki metalowej w miejsca, w których jedni coraz mocniej ich kochali, inni jeszcze bardziej nie znosili. A Deafheaven zawsze mieli własną wizję ciężkiej muzyki i nie interesowało ich, czy ludzie będą pytać „czy to metal”. Oni chcieli, żeby mówili: „to Deafheaven”. Oddajmy więc im głos. „Ciężka, genialna płyta” – to „Kerrang!”. „Wielowymiarowy klejnot wśród albumów” – „Clash”. „Niesamowicie piękny” – „Rolling Stone”. Wydany w 2025 roku, na 15-lecie istnienia zespołu i początek jego nowej drogi w wytwórni Roadrunner Records, album „Lonely People with Power” zebrał znakomite recenzje. Kalifornijski zespół nazwano w nich zdecydowanie jednym z najlepszych, jakie ma do zaoferowania współczesna scena metalowa. Nie ma co dyskutować, do zobaczenia na OFF-ie
Nasza recenzja „Lonely People with Power” TUTAJ
Nasza recenzja „Infinite Granite” TUTAJ
Galeria z koncertu Deafheaven w Krakowie TUTAJ

Drabusheyka
Raper z Mysłowic aka najciekawszy gracz polskiego undergroundu. Zasłuchany w gitarowych ejtisach w stylu Mötley Crüe, muzyce Prince’a, Lil Wayne’a, The Future Sound Of London. Co lubi? „Eksperymenty, eksperymenty, eksperymenty”. Co mówi? „Całe twoje życie może trwać tylko chwile / Więc kłody pod nogami przeróbmy na te wille”. Drabusheyka bawi się niejednym muzycznym stylem, bawi hiphopową formą. Na wydany w 2025 roku i świetnie przyjęty album „HYPNOZIZ” zaprosił schaftera, Kachę z Coalsów, Żabsona i Młodego Westa. A potem wskoczył do Kuby Więcka na jedną z jego jazzowych Hoshii Sessions i nagrał zaskakującą, ognistą wersję „Buffalo”. „Za młody na starość” – rzuca w tym numerze. Jeśli czujesz podobnie, koniecznie widzimy się na OFF-ie.

Mlecze
Wyobraź sobie, że siedzisz z przyjaciółką, przyjacielem. Rozmawiacie o życiu, o uczuciach. Szczerze, serdecznie, bez filtra. Taka jest właśnie muzyka Mleczy – objawienia ubiegłorocznej edycji Great September Showcase Festival & Conference, na której debiutowali ze swoją pierwszą płytą „Maruda”. Ci, którzy już ich słyszeli, piszą potem w komentarzach, że są jak dobry letni chill, jak soundtrack udanego lata. Pewnie dlatego, że Mlecze w swoich piosenkach są ciepłe i czułe, na scenie zaraźliwie radosne. Grają indie, bedroom pop naładowany młodzieńczymi marzeniami, tęsknotą oraz uczuciami, które nie zdążyły się wydarzyć. Ale na OFF Festivalu Mlecze wydarzą się na pewno. I wystąpią u nas z nowymi numerami.
Nasza recenzja płyty „Maruda” TUTAJ

DAM
Wyszliśmy z ulicy, prosto na scenę. Dziury w kieszeniach. Wszystko, co nosimy, to prawda” – przedstawiają się w numerze „Street Poetry”. DAM, pionierzy palestyńskiego hip-hopu, od 1999 roku rapują o zbrodniach i prawach człowieka, starając się dać impuls do zmian. Przykład wzięli m.in. od Tupaca Shakura, który rozpalił w nich miłość do rapu i sam kiedyś powiedział: „Nie mówię, że zmienię świat, ale gwarantuję, że rozpalę w nim iskrę, która to zrobi”. Inspirowani jeszcze twórczością Public Enemy, Notoriousa B.I.G. czy Pharoahe`a Moncha, łączą zachodnie, hiphopowe wpływy z muzyką arabską, by opowiadać o rzeczywistości Palestyńczyków pod izraelską okupacją. Sami pochodzą z Lod, jak mówią „trudnego, pełnego przestępczości i biedy” miasta, w którym doświadczyli przemocy i wykluczenia. I choć wiedzą, że muzyką nie zatrzymają żadnej wojny, to dziś jeszcze mocniej niż kiedyś trzymają w rękach mikrofony. Czekamy na was na OFF-ie.

Nu Genea Live Band
Nierozerwalnie związani z Neapolem, z jego muzyką i kulturą, ale jednocześnie otwarci szeroko na świat. W swojej muzyce łączą romantyczne włoskie melodie i rytmiczny język neapolitański z disco, funkiem, jazzem. Założyciele NuGenea, Massimo Di Lena i Lucio Aquilina, wywodzą się ze świata muzyki elektronicznej i DJ-ingu, są współtwórcami znakomitej płytowej serii „Napoli Segreta”, w której odkurzyli zapomniane muzyczne perełki lat 70. i 80. Ale jako NuGenea tworzą już własną wersję neapolitańskiego brzmienia. Płytę „Bar Mediterraneo” nazwali na cześć lokalnych barów, w których pije się poranne espresso, stojąc między ludźmi przy ladzie. Rozmawiając przy tym, poznając się, łącząc. Ich piosenki są podobnym miejscem spotkań. Dla nich samych, bo zapraszają do współpracy muzyków ze świata (mieli okazję m.in. nagrywać z jednym z ojców afrobeatu, Tonym Allenem). Jak i dla nas, bo piosenki NuGenea tworzą przestrzeń, w której – niczym w śródziemnomorskim barze – możemy się spotkać, zrelaksować albo potańczyć. Śmiało, wszystkiego spróbujesz na OFF-ie.

Los Thuthanaka
Album 2025 roku na Pitchforku. W 2026 roku na żywo na OFF-ie. Wspólne dzieło Chuquimamani-Condori i jej brata Joshuy Chuquimii Cramptona, które wylądowało także w trójce najlepszych płyt „The Wire” i zostało nagrodzone Srebrnym Lwem na weneckim Biennale Musica 2025, słusznie okrzyknięto albumem, który wyprzedza swoje czasy. „Los Thuthanaka” wprawia w trans i zabiera w fascynującą podróż po przeszłości i przyszłości. Łączy historie rdzennych mieszkańców Andów, przodków rodzeństwa, z cyfrowym i klubowym hałasem, co w wersji na żywo przekłada się na niezwykłe, głośne doświadczenie, które koniecznie musisz poczuć. „To nie ma boleć, ale ma cię zmienić, w jakiś sposób uzdrowić”, mówią jego autorzy. Ich koncertowe połączenie psychodelii, gitar i ajmarskich rytmów – niezależnie od tego, czy znasz już płytę „Los Thuthanaka”, czy nie – z pewnością będzie jedną z najlepszych rzeczy, jaka spotka cię w życiu. Przekonasz się o tym na OFF-ie.
