IKS

Various Artists – „Help(2)” [Recenzja], dystr. Sonic Records

„Help(2)” to spotkanie kilku pokoleń brytyjskiej alternatywy – od weteranów pokroju Depeche Mode i Pulp po artystów, którzy definiują ją dziś: Fontaines D.C., Black Country, New Road czy English Teacher. Wszystko w słusznej sprawie – wsparcia dzieci dotkniętych wojną, którym pomaga organizacja War Child. A przy okazji powstaje ciekawy dokument współczesnej sceny alternatywnej. Co ciekawe, obok premierowych nagrań pojawia się tu także kilka reinterpretacji klasyków – od The Velvet Underground po Sinéad O’Connor – dzięki czemu album działa nie tylko jako zbiór nowych numerów, ale też jako dialog z historią muzyki.

  1. Najgłośniejszy powrót – Arctic Monkeys

Zespół prezentuje numer zawieszony gdzieś między dwoma epokami swojej twórczości – jakby na chwilę zatrzymał się między chłodem „The Car” a dawną gitarową energią.

 

zdj. Phoebe Fox

 

  1. Najważniejsza kolaboracja – Damon Albarn, Grian Chatten i Kae Tempest

W chórkach pojawia się jeszcze Jarvis Cocker. To poruszający numer, który jednocześnie okazuje się największym bangerem całej płyty.

 

  1. Najbardziej baśniowy moment – Black Country, New Road

Zespół wygrywa tym razem rywalizację z The Last Dinner Party w kategorii najbardziej barokowego, niemal teatralnego popu. „Strangers” to świetny numer, w którym zwrotki są niemal tak samo melodyjne jak refren.

 

  1. Najbardziej leniwa reinterpretacja – Beth Gibbons

Artystka pokazuje, że można nagrać jeszcze spokojniejszą wersję „Sunday Morning” The Velvet Underground. Jej interpretacja jest tak delikatna, że utwór zdaje się niemal rozpływać w eterze.

 

  1. Najtrudniejszy cover – „Lilac Wine”

Trudno nagrywać „Lilac Wine” Jamesa Sheltona, gdy raz usłyszy się wersję Jeffa Buckleya. Arooj Aftab i Beck nie polegli, ale ich interpretacja pozostaje raczej eleganckim hołdem niż prawdziwym objawieniem.

 

  1. Najbardziej klasyczny protest song – Depeche Mode

Zespół sięga po „Universal Soldier”, utwór napisany w latach 60. przez Buffy Sainte-Marie. Kawałek ubrany w zimne, mechaniczne beaty i bardzo bezpośredni antywojenny przekaz.

 

 

  1. Najbardziej eteryczny głos – Arlo Parks

Jej wokal wciąż działa hipnotyzująco. Tym bardziej cieszę się na jej koncert w Palladium i mam nadzieję, że w setliście pojawi się także „Nothing I Could Hide”.

 

  1. Najbardziej nerwowa energia – English Teacher i Graham Coxon

Ich numer ma świetny drive i brzmi jak zapis napięcia naszych czasów.

 

  1. Największe stylistyczne zaskoczenie – Foals

Zespół nagrał chyba najbardziej zaskakujący numer na całej składance – wyraźnie odbiegający od tego, do czego Foals przyzwyczaili nas przez lata.

 

  1. Najbardziej wyczekiwany powrót koncertowy – Young Fathers

To zespół, na którego koncertowy powrót czekam chyba najbardziej. Jeśli nowe nagranie jest zapowiedzią tego, że wkrótce wrócą do grania na żywo, to naprawdę jest na co czekać.

 

  1. Najbardziej „amerykański” moment tego brytyjskiego albumu – Big Thief

Wszystko jest na swoim miejscu, choć tym razem brakuje tej iskierki geniuszu, która często zamienia ich dobre numery w coś wyjątkowego.

 

  1. Najbardziej poruszający hołd – Fontaines D.C.

Zespół nagrywa własną wersję „Black Boys on Mopeds” Sinéad O’Connor. W interpretacji Griana słychać szacunek, ale i tęsknotę.

 

zdj. Lawrence Watson

 

  1. Najbardziej niepokojący numer – Cameron Winter

Nagranie, które swoim brzmieniem najlepiej oddaje znaczenie słowa „ostrzeżenie”.

 

  1. Najostrzejszy moment płyty – Pulp

Jarvis Cocker brzmi tu tak, jakby przypomniał sobie, że rock wciąż może być bronią.

 

  1. Najbardziej pamiętny wokal – Bat for Lashes

Jej głos godnie wypełnia pustkę pozostawioną po Sinéad O’Connor. „Carry My Girl” zostaje w pamięci jeszcze długo po zakończeniu płyty.

 

  1. Najbardziej wzruszająca interpretacja – Olivia Rodrigo

Jej wersja „The Book of Love” zespołu The Magnetic Fields znów pokazuje, jak potężną piosenką jest ten utwór.

 

  1. Największa niespodzianka – Oasis

Udział zespołu był utrzymywany w tajemnicy niemal do dnia premiery. Na tyle skutecznie, że nagrany na żywo „Acquiesce” dodano do podwójnego winyla jako osobny siedmiocalowy singiel.

 

Warto też pamiętać, że podczas sesji nagraniowych w Abbey Road obecne były dzieci współpracujące z War Child. Obserwowały proces powstawania płyty, a w kilku momentach można usłyszeć także ich głosy. To drobny gest, ale nadaje całemu projektowi bardzo realny wymiar. Okoliczności powstania albumu są niestety bardzo smutne – miejsc na świecie, w których dzieci cierpią z powodu konfliktów i wojen, jest dziś coraz więcej. Sama płyta daje jednak sporo chwil wytchnienia i przypomina, że muzyka wciąż potrafi być czymś więcej niż tylko rozrywką.

 

Adam Stankiewicz

 

IKS
Udostępnij i poleć znajomym!

Dodaj komentarz

IKS

SztukMix - Strona poświęcona szeroko pojętej sztuce

© SztukMix 2020