IKS

Molly Malone’s [Rozmowa]

molly-malones-rozmowa

 

Aż 12 lat trzeba było czekać na druga płytę celtycko-punkowej grupy Molly Malone’s. Choć materiału muzycznego nie brakowało, jedna z rewelacji programu „Must Be The Music” sprzed lat, zmagała się z problemami w składzie. Ten udało się wreszcie ustabilizować i zarejestrować płytę zatytułowaną „Rok 2024”. O jej szczegółach opowiedział mi wokalista i gitarzysta akustyczny grupy, Jarek „Kwiatek” Kwiatkowski.

 

MM: Co było powodem tak dużej przerwy między płytami „Obłęd”, a „Rok 2024”?

 

JK: Głównie notoryczne zmiany składu – w okresie pomiędzy 2013, a 2023 rokiem, zmienił się perkusista, basista, dwukrotnie skrzypek, a bank rozbili gitarzyści – ich było aż pięciu (śmiech). Takie sytuacje niestety nie pomagają w sprawnym funkcjonowaniu zespołu. Na szczęście obecny skład utrzymuje się już od 3 lat i wydaje się być stałym . Jak będzie – czas pokaże.

 

 

MM: A te nowe kompozycje próbowaliście jeszcze ze wszystkimi tymi muzykami?

 

JK: Te ‘nowe’ utwory powstawały w różnym czasie, a zatem praktycznie każdy z wymienionych wyżej byłych członków zespołu miał udział w tworzeniu przynajmniej części z nich. Niektóre powstawały tuż po wydaniu pierwszego albumu. Są więc już dosyć wiekowe, chociaż dopiero w tym roku zostały zaprezentowane szerzej poprzez wydanie nowego albumu.

 

 

MM: Nie graliście ich wcześniej na koncertach?

 

JK: Graliśmy. Nie wszystkie, ale większość stopniowo włączaliśmy do seta koncertowego. Po pierwsze – po to, aby zobaczyć, jak publiczność zareaguje na nowe utwory, a po drugie – dla samych siebie, aby nie popaść w monotonię grając wciąż te same kawałki.

 

zdj. Tomasz Pragski

 

MM: Czemu zatem płyta nosi tytuł „Rok 2024”?

 

JK: To już zupełnie inna historia.. Tytuł płyty jest również tytułem jednego z utworów z nowego albumu. W prostej linii nawiązuje on do orwellowskiego  „1984”. Myślę, że tekst tego kawałka wyjaśnia wszystko – pokazuje, jak szybko można utracić własne zdanie, swoją prywatność pod wpływem mediów, polityków oraz jak łatwo ludzie pozwalają sterować sobą, nie mając własnego zdania i podporządkowując się innym. Próbujemy w ten sposób namówić ludzi do włączenia samodzielnego myślenia, a nie tylko bezmyślnego podążania za tłumem jak ‘bydło na rzeź’(cytat z tekstu „Rok 2024”)

 

 

MM: Ciekawe, bo reszta płyty jest raczej pogodna, choć ‘życiowa’.

 

JK: Tak- masz rację – większość tekstów utrzymana jest w dość pogodnym tonie, bo my sami na co dzień jesteśmy raczej pogodnymi ludźmi i zdecydowanie wolimy te lżejsze tematy. Jednak nie oznacza to, że nie dostrzegamy tego, co się dzieje wokół nas i czasami wyrażamy to w naszej twórczości. Życie to nie tylko rock’n’roll – niestety.

 

 

MM: O co chodzi z „Banjo”?

 

JK: To jest utwór, który powstał z potrzeby chwili. W 2013 roku wzięliśmy udział w show Polsatu „Must Be The Music”. Po przejściu pre-castingu, udało nam się zakwalifikować do udziału w odcinku w TV. Dostaliśmy od producentów programu zadanie: utwór „Bongo Bong” z repertuaru Manu Chao zrobić i zagrać we własnym, folk/punkrockowym stylu. Kolega, który pisze nam teksty, po prostu go sobie wymyślił – nie sugerując się żadnymi prawdziwymi wydarzeniami. Ostatecznie w nagraniu odcinka, mimo sugestii producentów programu, nie zagraliśmy „Banjo”, lecz własny utwór „Deja vu”, pochodzący z debiutanckiej płyty. Dostaliśmy „4xTAK” i… nie dostaliśmy się do kolejnego etapu (śmiech).

 

 

MM: Gdy słucha się płyty „Rok 2024”, wyczuwa się sporą lekkość. Tak jakby te utwory nie sprawiały Wam żadnych trudności.

 

JK: Praktycznie każdy z nas ma za sobą spory bagaż doświadczeń w różnych zespołach, stąd może technicznie nie jest to dla nas trudna muzyka do zagrania. Tylko jeden z nas – skrzypek Kuba – ma wykształcenie muzyczne, a reszta to samouki. Stąd może ta lekkość i brak napinki – dajemy z siebie sporo, ale nie dramatyzujemy, jeśli coś nie wychodzi do końca perfekcyjnie. Muzyka ma przede wszystkim sprawiać nam radość.

 

 

MM: No właśnie – wszelkie harmonie są u Was bardzo naturalne. Zastanawiam się jednak, czy nie wyczerpiecie formuły takiego grania?

 

JK: To, czy wyczerpie się formuła takiego grania, ocenią ludzie po wydaniu kolejnej płyty. Póki co, nie ma powodu, by się tym przejmować – odbiór nowego albumu jest jak najbardziej pozytywny. Podobna jest  także reakcja publiki na koncertach. Dla nas ważnym jest, aby na następny album nie kazać ludziom czekać kolejnych 12 lat (śmiech).

 

 

MM: A kiedy planujecie go wydać?

 

JK: Chcemy iść za ciosem. Powoli już zaczynamy w naszej sali prób rejestrować nowe pomysły. Na pewno nie dopuścimy już do takiej sytuacji jak ostatnio. Nie podam konkretnej daty, ale zrobimy wszystko, aby nowy materiał pojawił się możliwie jak najszybciej.

 

 

MM: A zdradzisz, gdzie będzie można Was usłyszeć w najbliższym czasie?

 

JK: Nasze najbliższe koncerty odbędą się: w Warszawie 5 kwietnia, na rozpoczęciu sezonu żeglarskiego w Wilkasach 25 kwietnia, a później Czaplinek, Świętouść, Wadowice, Sosnowiec. Wszystkie szczegółowe informacje są oczywiście dostępne na bieżąco na naszych social mediach.

 

 

Rozmawiał  Maciej Majewski

 

 

Obserwuj nas w mediach społecznościowych:

👉 Facebook

👉 Instagram

IKS
Udostępnij i poleć znajomym!

Dodaj komentarz