IKS

Gorillaz – „The Mountain” [Recenzja], dystr. Mystic Production

27 lutego miała miejsce premiera dziewiątego albumu Gorillaz – „The Mountain”. Tym razem Damon Albarn wysłał swój wirtualny zespół w podróż w Himalaje. Murdoc, Noodle, 2-D i Russel wyruszyli w wysokie góry po inspiracje duchowe i muzyczne niczym niegdyś Beatlesi (sic!). Skład Gorillaz spotkał na swojej drodze wiele zdolnych muzyków i muzyczek, których zaprosił do współpracy przy najnowszym albumie. Najważniejszą osobistością na płycie jest dla mnie Anoushka Shankar – wirtuozka instrumentu, który do muzyki pop wprowadził George Harrison, nauczony gry przez Raviego Shankara – ojca Anoushki (i Nory Jones). Mam na myśli oczywiście indyjski sitar. Jego dźwięki obecne są w sześciu spośród piętnastu piosenek na płycie, wprowadzając orientalny element do aranżacji.

Poza sitarem i charakterystyczną dla Gorillaz bogatą elektroniką, a także wokalami przepuszczonymi przez przetworniki, na albumie znajdziemy sporą dawkę dobrego rapu. Odpowiedzialni za niego są: Black Thought w „The Empty Dream Machine” i „The Sad God”, Trueno (po hiszpańsku) i Proof (pośmiertnie) w piosence „The Manifesto”, oraz Yasiin Bey w „Damascus”. W wielu piosenkach na gitarze gra Johnny Marr z legendarnych The Smiths. Brał on również czynny udział w opracowywaniu aranżacji. Gościnnie na albumie pojawiają się także: Dennis Hopper (pośmiertnie), Ajay Prasanna, Amaan Ali Bangash, Ayaan Ali Bangash, Asha Puthli, Bobby Womack (pośmiernie), Dave Jolicoeur (pośmiernie), Jalen Ngonda, Sparks, Tony Allen (pośmiernie), Bizarrap, Kara Jackson, Mark E. Smith (pośmiernie), Omar Souleyman, Asha Bhosle, Gruff Rhys, Paul Simonon (kolejność występowania na płycie).

 

zdj. Kong Studios

 

Bynajmniej nie wszyscy śpiewający lub rapujący robią to w języku rodzimym Albarnowi – na albumie, poza angielskim, pojawia się aż pięć języków: arabski, hindi, hiszpański i joruba. Myślę, że to symboliczne, że coraz częściej narracja nie jest wyłącznie anglojęzyczna (patrz: występ Bad Bunny’ego na Super Bowl czy ostatni album Rosalíi – „Lux”). Ma to szczególne znaczenie w kontekście „The Mountain”, ponieważ inspiracje, które czerpie angielski muzyk  pochodzą z regionów mniej lub bardziej brutalnie kolonizowanych kiedyś przez imperium brytyjskie. Album wydany w całości po angielsku mógłby być interpretowany jako kulturowe zawłaszczenie. Co równie cenne – krążek nagrywany był w wielu miejscach świata, m.in. w USA, Anglii, Indiach i Syrii. Przy produkcji brali udział: James Ford, Samuel Egglenton, Remi Kabaka Jr. i Bizarrap.

Skoro już dotknęłam niewygodnego tematu imperializmu – na szczególną uwagę wśród piosenek zasługuje ta o tytule „Happy Dictator”. Podobno pod słowo „dictator” każda i każdy może wstawić swojego ulubionego… Piosenka jest satyrą na różnego rodzaju przywódców i guru chcących uratować nas od nas samych: „I’ll save you from yourself”. Jednocześnie jest też grą z truizmami, które pozostały z wierzeń dalekiego wschodu po przeniknięciu do zachodniej kapitalistycznej kultury. Sam Albarn powiedział, że inspiracją do napisania tekstu była jego podróż do Turkmenistanu, gdzie dyktator rządzący krajem zakazał „złych wiadomości”, by obywatelom i obywatelkom spało się lepiej.

 

 

Na albumie obecnych jest sporo wątków związanych z przemijaniem i umieraniem. Sam fakt, jak wielu artystów w utworach pojawia się pośmiertnie, sugeruje, że mamy do czynienia u twórcy Gorillaz z rozważaniami egzystencjalnymi. Jednym z powodów takiego stanu rzeczy jest zapewne fakt, że w trakcie powstawania wydawnictwa Albarn stracił ojca. Przekazanie głosu zmarłym artystom traktuję jako próbę podtrzymania pamięci o nich, oddanie im hołdu. Klimat najwyższych gór na świecie temu sprzyja. Sprzyjają również bardzo bogate tradycje funeralne dalekiego wschodu i mocno rozwinięta duchowość kojarzona z tym punktem na mapie.

 

Wirtualna reprezentacja zespołu narysowana przez Jamiego Hewletta tym razem wciela się w postaci nomadów wędrujących po Indiach. Jest to podróż bardziej kontemplacyjna niż fabularna – jak to miało miejsce na poprzednim albumie Gorillaz. Nowe życiowe role paczki przyjaciół symbolizują nowy, mniej narracyjny charakter twórczości Albarna i zapraszanych przez niego artystek i artystów. Co także istotne – bardziej niż kiedykolwiek w historii działalności Gorillaz usłyszeć możemy pasję Albarna do czerpania inspiracji z innych kultur i ich gatunków muzycznych.

 

Antonina Zofia Karczewska

 

Przypominamy, że Gorillaz wystąpi 13 sierpnia w Poznaniu jako jeden z headlinerów, w ramach Bittersweet Festival 2026!

 

 

Pamiętajcie, żeby wspierać swoich ulubionych artystów poprzez kupowanie fizycznych nośników, biletów na koncerty oraz gadżetów i koszulek.

 

IKS
Udostępnij i poleć znajomym!

Dodaj komentarz

IKS

SztukMix - Strona poświęcona szeroko pojętej sztuce

© SztukMix 2020