IKS

Austin Lunn (Panopticon) [Rozmowa]

Amerykański multiinstrumentalista i kompozytor Austin Lunn, znany szerokiej publiczności jako Panopticon, to postać wyjątkowa na światowej scenie muzyki ekstremalnej. Jego twórczość to unikalne połączenie black metalu, folku Appalachów oraz elementów muzyki ambientowej, co sprawia, że każdy jego album to muzyczna podróż, pełna emocji i głębokich refleksji. Już 8 kwietnia 2026 roku w poznańskim klubie 2Progi, podczas koncertu organizowanego przez WiniaryBookings, będzie można doświadczyć tego niezwykłego brzmienia na żywo. Panopticon wystąpi w towarzystwie duńskiego zespołu Sunken, który swoją atmosferyczną muzyką doskonale dopełni wieczór i wprowadzi publiczność w specyficzny, pełen melancholii klimat. W naszym pierwszym polskim wywiadzie Austin Lunn opowie o swoich inspiracjach, procesie twórczym i tym, co oznacza dla niego granie koncertów na tak dalekim rynku, jakim jest Polska. Wyjątkowa okazja, by poznać bliżej artystę, który konsekwentnie przekracza granice gatunkowe i buduje mosty między różnymi światami muzycznymi.

Kamil Tyski: Austin, dzięki wielkie za rozmowę! Wiem, że masz teraz sporo na głowie, więc naprawdę doceniam, że znalazłeś czas. Na początek – przed tobą duża europejska trasa. Co jest dla ciebie najtrudniejsze przed i w trakcie takiego tournée? Jak się do tego przygotowujesz?

 

 

Austin Lunn: Najgorsze jest to całe zorganizowanie prób. Wszyscy mieszkamy daleko od siebie, więc ćwiczymy dużo samemu, na podstawie nagrań z partiami innych. Tydzień przed pierwszym koncertem codziennie gramy cały set od A do Z. Po pracy w browarze wracam do domu i czeka mnie jeszcze ponad godzina ćwiczeń, zanim mogę wreszcie odpocząć (śmiech). Dochodzi do tego ogarnięcie wszystkiego: merchu, logistyki, wizualizacji… sporo roboty. Natomiast wszystko warte jest tej chwili, gdy docieramy na pierwszą miejscówkę i znów jesteśmy razem.

 

 

KT: Panopticon to twój solowy projekt, ale na żywo grałeś też z różnymi świetnymi ludźmi, jak muzycy Falls of Rauros czy Tanner z Obsequiae. A kto w tym roku rusza z tobą w trasę?

 

 

AL: Ostatnie kilka tras to było pięć osób. Tanner odszedł, żeby skupić się na swoich głównych projektach, a dla nas finansowo wygodniej jest być kwintetem. Charlie, który gra na skrzypcach, zaczął też dorzucać klawisze, a nawet gra na klawiaturze nożnej, żeby podbijać nuty basowe stopą. Aaron, nasz gitarzysta, przejął wszystkie wokale Tannera, poza tym skład live jest ten sam od 2019 roku – ludzie z Falls of Rauros i Weft grają ze mną na koncertach.

 

zdj. materiały promocyjne

 

KT: Cofnijmy się na moment do początków. Skąd wziął się Panopticon i sama nazwa? Możesz zdradzić jakieś szczegóły?

 

 

AL: Nazwa pochodzi od modelu więzienia Jeremy’ego Benthama – takiego z centralną wieżą obserwacyjną, z której można widzieć wszystkich więźniów, a oni nie wiedzą, że są obserwowani. Świetna metafora naszej współczesnej wszechobecnej kontroli – z mediami społecznościowymi i systemami nadzoru w USA (np. COINTELPRO). Teksty dzisiaj bardziej skupiają się na obserwacjach życia, natury i ekologii, a mniej na klasycznym anarchizmie czy walce klasowej, ale projekt cały czas jest dla mnie wyrazem moich poglądów.

 

 

KT: Lubisz grać na żywo, czy wolisz pracować w studiu?

 

 

AL: Teraz kocham granie na żywo! Kiedyś nie lubiłem, serio… nagrywanie i bycie w kreatywnych miejscach to moja pasja, ale z czasem polubiłem koncerty, bo mam ekipę ludzi, na których mogę naprawdę liczyć i z którymi dobrze się dogaduję. To dla mnie takie katharsis.

 

 

KT: „Laurentian Blue” – ten album dark folkowy to naprawdę piękna płyta. Chciałbym, żeby jak najwięcej ludzi w Polsce ją poznało, a kto lepiej o niej opowie niż sam autor? Masz może jakieś ciekawostki ze studia, albo podczas tworzenia?

 

 

AL: Super, że ci się podoba, dzięki! Pisanie tego materiału zajęło mi dużo czasu, bo folk to nie moja codzienna bajka, jest nią raczej metal. Chciałem, żeby oddał klimat północnych lasów, gdzie mieszkam – to miejsce spokojne, chłodne, delikatne, choć potrafi być też surowe (zimą bywa -40°C), ma jednak w sobie jakąś magię, którą trudno opisać. Płyta dotyka osobistych tematów, obserwacji społecznych i refleksji nad przeszłością. W końcu zależało mi na tym, by to była muzyka, która towarzyszy słuchaczowi podczas zimowego dnia w odludnej chacie – albo przynajmniej sprawia, że poczuje się, jakby tam był, nawet jeśli jest w miejskim mieszkaniu.

 

 

KT: Wiele razy pojawiałeś się na splitach i dzięki temu sam poznałem świetne zespoły jak Waldgeflüster czy Wheels Within Wheels. Możemy spodziewać się więcej takich kolaboracji? Jak wybierasz kapele do splitów? Słyszałem na kanale Bena (Brainsmasher), że to znajomi, których po prostu lubisz – prawda?

 

 

AL: Uwielbiam mieć gościnnych wokalistów na płytach – Ben z Brainsmasher śpiewał u mnie na kilku numerach. Splity zawsze robię z przyjaciółmi, to dla mnie najważniejsze. Muzyka jest bardzo osobista, nie robię nic dla pieniędzy. Wybieram ludzi do splitów na podstawie przyjaźni i jeżdżę na trasy z zespołami, które lubię, a nie tymi, które przyciągną większą publiczność. Nie robię tego dla hajsu – tylko po to, żeby opłacić rachunki. Liczą się dla mnie doświadczenia, które zapamiętam. Pracuję dużo, więc muzyka musi mieć dla mnie sens… a granie z przyjaciółmi to jedna z najważniejszych rzeczy w moim życiu.

 

 

KT: Tak, Ben rzeczywiście świetnie zaśpiewał na „The Long Road (Part 2: Capricious Miles)” czy „Snow Burdened Branches” i pewnie na wielu innych o których zapomniałem (śmiech)… chyba właśnie dlatego twoja muzyka tak mocno ze mną rezonuje – jest robiona z miłością i pasją. Czy jest jakiś utwór z twojego dorobku, który nadal uderza cię tak mocno, jak w dniu jego powstania? A może jest coś, z czego już nie jesteś do końca zadowolony?

 

 

AL: Pierwszy album nigdy mnie nie przekonywał – jest dość niechlujny. Miałem 24 lata, byłem trochę pijany i robiłem muzykę dla zabawy w piwnicy. Gdybym wiedział, że to będzie moja życiowa ścieżka, może bardziej bym się przyłożył. Po prostu nie myślałem, że ktoś to kiedykolwiek usłyszy, więc miałem luz psychiczny. Za to piosenka, która ciągle mocno do mnie trafia, to „Killing the Giants as They Sleep” z albumu „Kentucky”. Pamiętam emocje, które miałem, tworząc ją – gniew, smutek… i dalej to czuję, kiedy gramy ją na żywo.

 

 

KT: Większość twoich kompozycji jest bardzo emocjonalna, ale ten numer ma w sobie naprawdę dużo mrocznej energii, to prawda. A propos kolekcjonowania – słyszałem, że jesteś maniakiem zbierania płyt. Co jest twoim ulubionym, unikatowym nabytkiem i co ostatnio dorzuciłeś do swojej kolekcji?

 

 

AL: Oj tak… jestem winylowym świrem od 13. roku życia, to mój nałóg. Ulubiona rzecz to oryginalne wydanie „Monolith” grupy Amebix, które dostałem od żony na 25. urodziny. Wtedy ten krążek był już niedostępny od lat i uważany za Świętego Graala punkowych płyt. Mam też „Dead as Dreams” zespołu Weakling – kupiony za sześć dolarów na ulicznej wyprzedaży w 2003 roku. Wtedy nikt nie wiedział, że to będzie kultowy album amerykańskiego black metalu… kto by pomyślał?

 

 

KT: Poza muzyką jesteś też piwnym entuzjastą, tak? Opowiedz trochę o swoim browarze HammerHeart Brewing Company.

 

 

AL: Odbyłem praktyki w Haand Bryggeri w Drammen w Norwegii. Kiedy wróciliśmy do USA, urodził się nasz pierwszy syn, Håkan. Przenieśliśmy się do Minnesoty i założyliśmy browar razem z bratem mojej żony. Od tamtej pory jestem głównym piwowarem. Robimy tradycyjne, dymione i różne eksperymenty. Kocham piwowarstwo i robiłbym to, nawet gdyby to nie była moja praca (śmiech).

 

 

KT: Austin, ostatnie pytanie – w tym szalonym tempie życia, wyścigu szczurów, tworzysz muzykę pełną głębi i przekazu. Co sprawia, że dalej robisz to z taką samą pasją, jak na początku?

 

 

AL: Gdybym nie robił muzyki, zwariowałbym. Muzyka to mój sposób na wyrażenie siebie, katharsis i opór.

 

 

KT: To było naprawdę głębokie. Austin, dzięki wielkie za rozmowę – super było pogadać z kimś tak pełnym pasji! Nie mogę doczekać się spotkania w kwietniu!

 

 

AL: Dzięki, do zobaczenia!

 

 

Rozmawiał Kamil Tyski

IKS
Udostępnij i poleć znajomym!

Dodaj komentarz

IKS

SztukMix - Strona poświęcona szeroko pojętej sztuce

© SztukMix 2020