IKS

Archive [Rozmowa]

Niespełna 4 lata po wydaniu „Call to Arms and Angels” Archive powracają z nowym, 13. albumem studyjnym. Wydany w miniony piątek – 27 lutego – „Glass Minds” ma wszelkie predyspozycje do tego, aby namieszać w tegorocznych zestawieniach najlepszych płyt roku. Na kilka tygodni przed jego premierą miałam okazję (i wielką przyjemność) spotkać się z Dariusem Keelerem, Pollardem Berrierem oraz Davem Penem i porozmawiać m.in. o: najnowszym wydawnictwie; jego różnych odcieniach; tym, co odróżnia „Szklane Umysły” od ich poprzednika; nadchodzącej, promującej krążek trasie koncertowej, w ramach której grupa zagra także w Polsce (8 kwietnia, COS Torwar, Warszawa oraz 24 maja w ramach Cavatina Guitar Festival.); jak również o polityce, kulturze, radiu czy interpretacji i znaczeniu sztuki.

 

Magda Żmudzińska: Zagraliście dziś mini koncert w studiu Trójki – stacji radiowej, z którą tu w Polsce jesteście w pewnym sensie związani od ponad 20 lat…

 

 

Darius Keeler: Tak, oczywiście, dobrze wiemy, że to dzięki Programowi Trzeciemu ludzie mogli nas tu po raz pierwszy usłyszeć!

 

 

MŻ: Usłyszeć i pokochać!

 

 

Pollard Berrier: Wiemy też, jak ważne dla Waszej kultury było to miejsce.

 

zdj. Yagub Allahveroliyev

 

MŻ: No właśnie, kilka lat temu wydarzyły się tam bardzo złe rzeczy. Wiem, że o nich wiecie, bo pamiętam, że wystosowaliście nawet wówczas, wraz z wieloma innymi artystami, protest – prośbę, aby nie puszczać więcej Waszej muzyki na antenie. Po ostatnich wyborach parlamentarnych sytuacja się zmieniła i radio zaczęło wracać na właściwe tory. Zakładam, że dla Was, tak jak i dla słuchaczy, to było świetne uczucie – móc ponownie tam zagościć?

 

 

PB: Wiesz, pytanie na jak długo to wszystko wróciło. Słyszeliśmy, że sytuacja znowu może się powtórzyć. Widzimy, że w Polsce, tak jak i w innych krajach kontynentu, jest mnóstwo napięcia i że skrajne ugrupowania rosną w siłę.

 

DK: Skala ryzyka takich zawirowań w całej Europie jest coraz większa, to prawda, ale hej – póki co jest ok. Znowu mogliśmy pojawić się w Trójce i to jest super!

 

Dave Pen: Nie wiedzieliśmy czego się dziś tam spodziewać, szczerze mówiąc. Ale to była naprawdę świetna wizyta! Zapytali nas, czy nie mamy nic przeciwko, jeśli na nagranie przyjdzie 10 osób, a tymczasem przyszła setka, o ile nie więcej.

 

PB: Jutro widzimy się z dziennikarzami, którzy puszczali nas w Trójce jako pierwsi, a którzy po tej całej sytuacji o której wspomniałaś, założyli własne radio, którego nazwę wzięli chyba  też – tak symbolicznie – od numeru ulicy, przy którym mieści się siedziba oryginalnej stacji, zgadza się?

 

 

MŻ: Tak jest – Radio 357. Moje ulubione!

 

 

DK: I na tę wizytę również bardzo się cieszymy! Wiesz, cała ta sytuacja z rozwaleniem radia w ogóle nie powinna się wydarzyć, nie rozumiemy tego, jak można było ludziom zabrać coś tak cennego i po prostu to zniszczyć, w imię czego – polityki? To absolutnie niedorzeczne! Ale cóż, jest jak jest, a dziś jest zdaje się całkiem dobrze – jesteśmy wdzięczni, że możemy pojawić się w obu tych miejscach – starym, na nowo odbudowywanym i nowym – powstałym na zgliszczach starego.

 

 

MŻ: To jest piękne! Przechodząc do najnowszego wydawnictwa – Wasz poprzedni album, powstały w trudnym okresie pandemii, pełen był emocjonalnego ciężaru. Dziś mamy poczucie, że Covid-19 był dawno, dawno temu, a świat jeszcze bardziej pędzi ku samozagładzie. „Glass Minds” zdaje się jednak nieco inaczej z tym wszystkim rezonować, mimo że też powstawał w niełatwych przecież okolicznościach (spowodowanych bardziej osobistymi niż globalnymi problemami).

 

 

DK: Wiesz, gdy kończyliśmy poprzednią płytę, nie spodziewałem się, że ze światem może być jeszcze gorzej. F*ck me, a jednak!

 

DP: W przypadku „Calls To Arms and Angels” cała ta tematyka została nam w pewien sposób narzucona, więc to było tak, jakby dotyczyło każdego z osobna, uniwersalnie, podczas gdy ten album jest trochę bardziej wielowymiarowy.  „Shine Out Power” jest na przykład bardzo polityczne, tak polityczne, jak to tylko możliwe, ale niesie tez nadzieję. Obecnie światem rządzą wyjątkowo źli ludzie, ale nie wolno nam się poddawać i tracić wiary w to, że jeszcze wszystko może się naprawić.

 

 

MŻ: Naprawdę chcę w to wierzyć! „Where I Am” jest z kolei bardzo osobiste…

 

 

DP: Tak, zwłaszcza dla mnie. No i mamy tu zaraz obok „Wake Up Strange”, które jest  totalnie surrealistyczne, trochę j jak sen.

 

PB: Kolory na tym albumie są zdecydowanie mocniej wymieszane niż na jego poprzedniku. Gdy zaczynaliśmy prace nad „Glass Minds” podążaliśmy za tym, co się dzieje – nie tylko na świecie, ale i w nas jako zespole, jak również w nas personalnie –  i nie do końca

 

wiedzieliśmy, co się wydarzy.

 

DK: A wydarzyła się magia! Wyobrażaliście sobie, że 30 lat po tym, gdy zespół powstał, nagramy taki album? Całkiem nieźle, nie?

 

 

MŻ: Powiedziałabym, że nawet więcej niż całkiem nieźle! I to z tym wydawnictwem wyruszacie w swoją pierwszą amerykańską trasę!

 

 

DK: To niesamowite, że w tour po USA jedziemy teraz po raz pierwszy w całej swojej karierze. Ale cieszę się, że robimy to właśnie z tą płytą!

 

PB: To dobry album, aby zabrać go ze sobą na drugą stronę Oceanu.

 

 

MŻ: Zdecydowanie! Pierwszym singlem, jaki przyszło nam poznać z „Glass Minds”, był fantastyczny „Look At Us”.

 

 

DK: Absolutny banger, prawda?

 

 

MŻ: Prawda!

 

 

DK: Ten riff, ten beat, po prostu rządzą! To musiał być pierwszy singiel, bezdyskusyjnie! Nikt z nas nie dokonałby tu innego wyboru. Chyba wszyscy byliśmy co do tego zgodni?

 

PB: Totalnie!

 

zdj. Yagub Allahveroliyev

 

MŻ: Towarzyszy mu świetny klip w reżyserii Maxima Kelly’ego. Zrealizował on też równie ciekawy, choć zupełnie inny, teledysk do drugiego w kolejności singla – „Wake Up Strange”.  W obu w dużej mierze wykorzystał AI. Za całą wizją artystyczną w jednym i drugim przypadku stał Max, czy może mieliście w tym też jakiś swój udział?

 

DP: To była w całości jego wizja. Szczerze mówiąc, kiedy przysłał nam po raz pierwszy gotowe video do „Wake Up Strange”, byliśmy na nie.

 

PB: Ja nie byłem!

 

DK: Ty nie byłeś, wiem. Ale my tak. Przypominało mi to „Wielką Drakę w Chińskiej Dzielnicy” albo coś w stylu tego gówna od Jima Darby’ego czy Johna Carpentera. Teraz absolutnie kocham ten klip! To dziwne, bo kiedy pierwszy raz go zobaczyłem, pomyślałem: „O mój Boże, co to w ogóle jest?!” A potem zobaczyła go Lisa i kompletnie oszalała. Śmiała się cały czas i powtarzała, że jest zachwycona. Powiedziałem sobie wtedy: no dobra, chyba muszę nabrać do tego dystansu. I rzeczywiście – przekonałem się do tej koncepcji. Nie do końca podobał mi się sam pomysł z AI, ale ostatecznie doszedłem do wniosku, że jest w tym wszystkim sens, to wszystko ma ze sobą dużo wspólnego.

 

PB: Max zrobił też klip do „City Walls”, ukaże się jutro, i te trzy teledyski to właściwie jest taka trylogia. Traktuje je jako całość.

 

 

MŻ: Nie mogę się doczekać, żeby go zobaczyć! Pierwszym utworem, który był gotowy i dał początek reszcie numerów z „Glass Minds” był „Patterns” – nawiązujący do korzeni Archive, utrzymany w trip-hopowym stylu kawałek, który pojawił się w 2023 roku w projekcie…Balenciaga Music. To dość nieoczywista współpraca. Jaka historia kryje się za powstaniem tej kompozycji i za tą kolaboracją?

 

 

DK: Początkowo mieliśmy dla Balenciagi stworzyć tylko playlistę, ale Demna – dyrektor kreatywny marki – i jak się okazało nasz wielki fan, chciał zrobić z nami coś więcej. Nawiązaliśmy dialog i jakąś taką nić porozumienia – może dlatego, że nasza muzyka jest trochę jak ten brand modowy – niełatwa. Dobrze się zsynchronizowaliśmy. Zdecydowaliśmy, że wykorzystamy tu „Patterns”. Ten kawałek powstawał fragmentarycznie. Nie miałem nawet na niego konkretnego pomysłu…

 

PB: Miał tylko jeden wers.

 

DK: To prawda – jedyne, co miałem zapisane w swoim notatniku, to „there’s nothing new under the sun / everything already been lost or won”. I to było coś, co zarejestrowałem, bo właśnie rozmyślałem o tym, że tak naprawdę w niczym nie ma już oryginalności, że wszyscy po prostu powtarzamy wszystko, co już zostało zrobione.  Potem dołożyliśmy do tego kilka linijek Dana i tak całość zaczęła ewoluować. A później wymyśliłem „all these patterns of sand / tracing the lines of my hands”. I to było takie piękne, ludzkie.

 

DP: Uznaliśmy, że wykorzystamy tę kompozycję w projekcie, ale zawsze też wiedzieliśmy, że to będzie jeden z głównych utworów na następnym albumie. To był ten jeden numer, który był skończony, gotowy, i gdy startowaliśmy z pracami nad „Glass Minds” wszystko inne wyszło z niego. „Patterns” jest więc w pewnym sensie punktem odniesienia dla tego krążka.

 

DK: To jest ten rdzeń, prawda? To właśnie od niego wszystko się zaczęło. Ale to, co w tym kocham, to to, że ten utwór miał już swoją własną historię, dzięki promocji Balenciagi właśnie. Na albumie dostał po prostu drugie życie.

 

MŻ: I bardzo mu się ono należało! Jest przepiękny. Ta warstwa akustyczna w nim jest wręcz nieziemska. Myślę, że będzie brzmiał przepotężnie w wersji live.

 

 

DP: Tak, to jedna z tych piosenek stworzonych do grania na żywo. Jesteśmy pewni, że będzie robiła duże wrażenie.

 

MŻ: Nie mam co do tego żadnych wątpliwości! „Patterns” był pierwszym utworem jaki napisaliście na „Glass Minds”, ostatnim natomiast, jaki ukończyliście na to wydawnictwo, był „Heads Are Gonna Roll”. Pojawienie się w nim rapera Jimmy’ego Collinsa przenosi ciekawie środek ciężkości. O tę współpracę, o to jak do niej doszło, też chciałam Was zapytać. Działaliście już z Jimmym wcześniej, przy innym projekcie, prawda?

 

 

DP: Tak, Jimmy był już od dawna w kręgu wspólnych znajomych, poznaliśmy się z nim przez brata Dariusa. Darius współpracował z nim też przy Giant.

 

DK: Jimmy jest bardzo utalentowanym raperem, ale jego teksty początkowo nie były dla nas odpowiednie, stąd nasze wcześniejsze wspólne działania nie ukazywały się pod szyldem Archive. Zagrał jednak z nami kilka koncertów w charakterze supportu.

 

PB: Ale potem robiliśmy reedycje i…

 

DP: Tak, to wtedy było, prawda?

 

DK: Tak, potrzebowaliśmy rapera, bo Rosko… Niestety, nie wiemy, gdzie jest.

 

PB: Kochamy Cię Rosko!

 

DK: Chcieliśmy zrobić na nowo jego utwory. Chcieliśmy zagrać „Bastardized Ink”, „Quiet Time”, „Lines”. Gdy zadaliśmy sobie pytanie, z kim moglibyśmy to zrealizować, Jimmy był naszym pierwszym wyborem. Zgodził się od razu, a potem zaczął z nami pisać. Myślę, że on po prostu… Myślę, że wszedł w świat Archive i tekstów Rosko. Napisał zwrotki, które mnie zachwyciły. Powiedziałem chłopakom, że musimy dokończyć ten numer. Pollard napisał słowa refrenu i mieliśmy to.

 

 

MŻ: Niesamowity jest ten utwór! Wszystko w nim działa jak należy.

 

 

DK: Uwielbiam słuchać tej piosenki. Świetny kawałek. Jimmy jest naprawdę cholernie zdolny. Kolejny w zespole, f*cking hell (śmiech)

 

PB: Jest z nami tylu ludzi, którzy mają swoje własne małe talenty, wiesz, to jest jakiś kosmos. To niesamowite mieć wokół siebie tyle osób, które wnoszą do tego równania magię.

 

 

MŻ: Jeśli chodzi o nagromadzenie talentów w jednym bandzie to jesteście w tej kwestii naprawdę wielkimi potentatami! Chciałabym jeszcze zahaczyć o sam tytuł albumu (wzięty od tytułu jednego z utworów). Wyrażenie „Glass Minds” metaforycznie możemy interpretować na wiele różnych sposobów. Czym te „szklane umysły” są dla Was?

 

 

DP: To jest ciekawe, wiesz. Ja widzę w tym wyrażeniu ego, kruchość, wrażliwość. I pewną powierzchowność – bo ludzie wierzą w różne rzeczy, które widzą, a często jest to fałsz.

 

DK: Kiedy rozmawialiśmy o tym, jako o tytule wydawnictwa, pomyślałem, jak blisko jesteśmy pęknięcia jako gatunek. Mam na myśli kruchość wszystkiego. Jeśli pozwolisz, by to całe dziejące się dookoła gówno cię dopadło, twój umysł jest już teraz tak delikatny, że może się po prostu załamać. To określenie idealnie więc pasuje do tego, gdzie jesteśmy, jako ludzkość.

 

DP: To zabawne, bo nigdy nie pytałem Lisy, o co chodzi. Nigdy. Nie wiem dlaczego. Nie sądzę też, żeby ktokolwiek inny ją o to pytał. Miło jest więc prowadzić takie rozmowy, bo sami też możemy się nad tym pozastanawiać.

 

PB: Nie jesteśmy autorami tekstu tego utworu, to dzieło Lisy. Myślę, że jako zespół i jako muzycy musimy pisać piosenki z własnego punktu widzenia, kierując się własnymi uczuciami, emocjami, doświadczeniami. A kiedy już wypuścimy dany kawałek czasami lepiej nie tłumaczyć wszystkiego, co za nim stoi, bo to może zburzyć iluzję tego, co ów utwór dla ludzi znaczy. O to właśnie chodzi w muzyce – ona nie opowiada ci, co się dzieje, tak jak np. film czy książka. Masz tu tę nieuchwytność, to niedopowiedzenie, ten moment – bierz, korzystaj z niego, odczytuj i odczuwaj go po swojemu. W tym jest największa siła tej formy sztuki.

 

 

MŻ: Well said! Żałuję ogromnie, ale kończy nam się czas. Zmierzając ku zamknięciu chciałabym Wam powiedzieć, że „Glass Minds”, choć także niepozbawiony ciężaru, przyniósł mi dużo ukojenia i rzeczywiście trudnej do jednoznacznego zdefiniowania nadziei, nie tylko w kwestiach politycznych, rzecz jasna. To naprawdę piękna i bardzo potrzebna, zwłaszcza dziś, na te szalone i trudne czasy, płyta. Dziękuję Wam za nią!

 

 

DK: Dokładnie to samo czuliśmy, kiedy ją pisaliśmy. Też jestem zdania, że to o wiele bardziej pozytywny album w stosunku do swojego poprzednika. Słuchasz go i nie tylko zastanawiasz się nad całym tym szaleństwem świata i jego autodestrukcyjną podróżą, ale udaje ci się też poczuć jakieś takie ciepło. Jest to w pewnym sensie izolujące od tego wszystkiego, co na zewnątrz, doświadczenie.

 

DP: Lepiej bym tego nie ujął!

 

 

MŻ: Ja również! To już na sam koniec – od radia zaczęliśmy i do radia wrócimy. Każdego roku, 1 stycznia, obchodzimy tu wielkie święto muzyki. To właśnie tego dnia, wcześniej na antenie Trójki, a od kilku lat w 357, słuchamy TOPu – wyjątkowej listy „przebojów” (cudzysłów celowo) wszech czasów. Zakładam, że wiecie, iż jeden z Waszych utworów od lat, niezmiennie, plasuje się w pierwszej dziesiątce tego zestawienia?

 

 

PB: Coś nam się obiło o uszy (śmiech)

 

 

MŻ: Tak myślałam! Takie „flagowe” piosenki w dyskografii zespołu czasem, żeby nie powiedzieć dość często, stają się kulą u nogi. Jak to jest u Was z „Again” – jest bardziej błogosławieństwem czy przekleństwem?

 

 

PB: Błogosławieństwem!

 

DK: Zdecydowanie!

 

DP: Amen!

 

Rozmawiała Magda Żmudzińska

 

 

IKS
Udostępnij i poleć znajomym!

Dodaj komentarz

IKS

SztukMix - Strona poświęcona szeroko pojętej sztuce

© SztukMix 2020