Beyond The Event Horizon od początku budowali swoją muzykę wokół przestrzeni, której nie da się opisać jednym gatunkowym pojęciem. Post-rock spotykał się tu z progresywnymi konstrukcjami, ambientem, elektroniką i metalowym ciężarem, a kolejne kompozycje często przypominały ścieżki dźwiękowe do filmów, których nikt jeszcze nie nakręcił. „Contact” nie odcina się od tej przeszłości, ale wyraźnie przesuwa granice poznanego już świata. Tytułowy kontakt można zresztą rozumieć na kilka sposobów: jako próbę porozumienia z czymś znajdującym się poza ludzkim doświadczeniem, spotkanie dawnej formuły zespołu z nowymi możliwościami albo po prostu ponowne nawiązanie łączności ze słuchaczami po sześciu latach wydawniczej ciszy. Nie jest to jednak powrót ostrożny. Poznańska formacja przygotowała materiał gęsty, mroczny i bardzo świadomy własnej tożsamości.
Ostatnim pełnowymiarowym albumem Beyond The Event Horizon pozostawał wydany w 2020 roku „Leaving the 3rd Dimension”. Był to ważny etap rozwoju grupy, ponieważ wcześniej surowsze i bardziej rockowe brzmienie zostało wtedy wyraźnie poszerzone o elektronikę, przestrzenne tła oraz bardziej ilustracyjny sposób prowadzenia kompozycji. Kierunek ten nie pojawił się zupełnie niespodziewanie – jego zapowiedzi można było usłyszeć już na minialbumie „FAR” z 2018 roku. Druga płyta pokazała jednak najpełniej, że Beyond The Event Horizon nie chcą ograniczać się do klasycznego instrumentalnego post-rocka. Zamiast prostego budowania napięcia od ciszy do gitarowej eksplozji pojawiły się wielowątkowe aranżacje, zmiany metrum, klawiszowe pejzaże i coraz większa dbałość o brzmieniowy detal. „Contact” rozwija właśnie ten nurt, choć robi to w sposób cięższy, bardziej zwarty i zdecydowanie mniej bezpieczny.
Sześć lat dzielących oba wydawnictwa przyniosło również poważne przetasowania personalne. Ze składu odpowiedzialnego za „Leaving the 3rd Dimension” pozostali gitarzysta Adam Kowalka i perkusista Paweł Michałowski, natomiast do zespołu powrócił basista Jakub Puszyński. Najbardziej symboliczna okazała się jednak obecność Asi Malickiej, która dołączyła w momencie, gdy materiał był już właściwie przygotowany, a termin nagrań zbliżał się bardzo szybko. Jej partie trafiły więc przede wszystkim do „Echo of L.O.O.T.”, ale wystarczyło to, by dotychczas instrumentalna formacja zaczęła mówić o wejściu w kolejny wymiar i przeobrażeniu się w kwartet z wokalem. W tym sensie „Contact” jest jednocześnie zamknięciem pewnej drogi i zapowiedzią następnej. To jeszcze nie pełna przebudowa języka Beyond The Event Horizon, lecz pierwszy wyraźny sygnał, że zespół nie zamierza w nieskończoność orbitować wokół tych samych rozwiązań.

Sam album trwa nieco ponad czterdzieści minut i najlepiej działa jako zamknięta, prowadzona od początku do końca opowieść. Krótkie „In” pełni funkcję otwarcia śluzy, po którym słuchacz zostaje natychmiast wrzucony w pulsujący, oparty na riffie i rytmicznym napięciu „Mind”. Dalej Beyond The Event Horizon konsekwentnie zagęszczają atmosferę, łącząc nisko osadzony bas, ostre partie gitar, mocną perkusję i elektronikę, która nie jest tu delikatną dekoracją, lecz jednym z głównych budulców muzyki. Skojarzenia z Tool są miejscami naturalne, szczególnie ze względu na sposób prowadzenia basu i transowy charakter niektórych fragmentów, ale „Contact” nie brzmi jak próba kopiowania amerykańskiej grupy. Poznaniacy mają własną wyobraźnię, bardziej filmową i kosmiczną, a przy tym mniej zainteresowaną klasyczną piosenkową dramaturgią. To muzyka, która nie prowadzi słuchacza za rękę, lecz stopniowo odbiera mu punkty orientacyjne.
Największą siłą płyty pozostaje jej spójność. „Running Nowhere” nie rozładowuje napięcia stworzonego przez „Mind”, lecz prowadzi je dalej, natomiast „Echo of L.O.O.T.” staje się naturalnym centrum albumu. Głos Asi Malickiej dobrze odnajduje się w gęstym brzmieniu zespołu – jest niski, lekko drapieżny i nie próbuje dominować nad instrumentalnym fundamentem. Sam utwór balansuje pomiędzy pragnieniem nawiązania dialogu a świadomością, że powracająca odpowiedź może być jedynie zniekształconym echem własnej transmisji. Dwie części „Beyond” tworzą z kolei jedną historię podzieloną zmianą charakteru, a „L.O.O.T.” rozwija motyw sygnału przedzierającego się przez kolejne wymiary. Bardzo dobrym finałem okazuje się „Out: Planet Sound Waves”, które odchodzi od najmocniejszych gitarowych form w stronę ambientu, industrialnych odgłosów i niemal pozaziemskiej wokalizy. Produkcja pozostaje selektywna, ale nie odbiera muzyce ciężaru ani tajemnicy.
Ta konsekwencja jest jednak również źródłem kilku zastrzeżeń. Brzmienie „Contact” pozostaje tak zwarte i jednolite, że podczas pierwszych odsłuchów poszczególne kompozycje nie zawsze od razu uzyskują własną wyrazistą tożsamość. Zespół częściej buduje całościowy klimat, niż proponuje łatwe do wyodrębnienia punkty kulminacyjne, dlatego odbiorca oczekujący bardziej bezpośrednich melodii może poczuć się przytłoczony. Pewien niedosyt pozostawia także wykorzystanie wokalu. Skoro pojawienie się Asi Malickiej ma otwierać nowy rozdział, chciałoby się usłyszeć jej głos w większej liczbie utworów i sprawdzić, jak wpłynąłby na dynamikę całego materiału. Trudno jednak traktować to jako poważną wadę, ponieważ wokalistka dołączyła już po skomponowaniu większości płyty. Bardziej uzasadnione jest więc określenie „Contact” mianem albumu przejściowego – kompletnego i samodzielnego, ale pozostawiającego wrażenie, że najodważniejsza zmiana dopiero nastąpi.
„Contact” nie jest rewolucją w twórczości Beyond The Event Horizon, lecz bardzo udanym przekształceniem dotychczasowego języka zespołu. Grupa zachowała instrumentalny rdzeń, filmową wyobraźnię i charakterystyczne budowanie napięcia, a jednocześnie nagrała album cięższy, bardziej psychodeliczny i dojrzalszy od poprzednika. Najważniejsze jest jednak to, że zmiany personalne nie rozbiły formacji, lecz nadały jej nową energię. Powrót Jakuba Puszyńskiego wzmocnił rytmiczny fundament, natomiast pojawienie się Asi Malickiej otworzyło możliwości, których „Contact” jeszcze w pełni nie wykorzystuje, ale już bardzo wyraźnie je zapowiada. To płyta wymagająca skupienia i kilku odsłuchów, lecz wynagradzająca cierpliwość atmosferą, dobrymi tematami i poczuciem obcowania z konsekwentnie zaprojektowaną całością. Kontakt został nawiązany. Teraz pozostaje czekać, co odpowie druga strona.
Szymon Pęczalski
Pamiętajcie, żeby wspierać swoich ulubionych artystów poprzez kupowanie fizycznych nośników, biletów na koncerty oraz gadżetów i koszulek.