W najnowszym ogłoszeniu OFF Festivalu w Katowicach tegoroczny lineup zasilają: Arthur Verocai wraz z AUKSO Orchestra, długo wyczekiwany pierwszy polski koncert LSD and the Search for God, DJ set The Dare, Celinę Dessberg, Dana and Alden, Saam Sultan, Vojdi, Tercet Imperial, AGNT i Bujaturla.
Nasza relacja z OFF FESTIVAL 2025 TUTAJ
Arthur Verocai Official z AUKSO Orchestra wystąpią na OFF Festivalu
Pionier i żywa legenda muzyki brazylijskiej. Swój słynny – przez wielu nazywany wizjonerskim i ponadczasowym – debiutancki album z 1972 roku nazwał „śpiącym olbrzymem”. Celnie. Ten unikalny mix jazzu, funku, soulu, samby oraz bossa novy przynajmniej na 29 minut swojego trwania pozwalał zapomnieć o czasach dyktatury wojskowej, jaka panowała wtedy w Brazylii. Ale przeszedł niemal niezauważony. Wrócił dopiero kilka dekad później, wygrzebany przez didżejów i raperów – z MF Doomem, Ludacrisem i Cut Chemistem na czele. Ten ostatni, po obejrzeniu występu Brazylijczyka na żywo, powiedział: „To był jeden z najlepszych koncertów, jakie kiedykolwiek widziałem”. A Thundercat, przy okazji układania listy 13 albumów, które go ukształtowały dorzucił: „Nie ma nic piękniejszego niż zobaczyć Arthura na żywo”. Dlatego z tym większą dumą ogłaszamy, że Arthur Verocai w towarzystwie AUKSO – Orkiestry Kameralnej Miasta Tychy wystąpi w 2026 roku na OFF-ie. Jego koncert w Katowicach będzie pierwszym na festiwalowej trasie po Europie, zainicjowanej przez OFF Festival.

Sama Sultan
„Czy mnie czujesz, czy mnie słyszysz?”, pyta w swoim numerze „I See Star”. Oj, tak. To w nim nie tylko my widzimy kolejną gwiazdę brytyjskiego rapu. Urodził się i wychował na Florydzie. Tam złapał muzyczną zajawkę, a po przenosinach do angielskiego Brighton, zaczął mocniej się w nią wkręcać. Z powodzeniem. Dziś produkuje, rapuje i ląduje na tegorocznej liście „100 wschodzących artystów, których musisz poznać” magazynu „NME”. Za co? Za przekształcanie internetowego lansu kultury Tumblra lat ’10 w odlotowy, brytyjski cloudrapowy renesans. Ci, którzy mają już Saama na muzycznym radarze, chwalą go za eksperymentalną, eteryczną produkcję oraz polecają szczególnie fanom Yung Leana i Bladee. Tak się składa, że wszyscy trzej wystąpią 7-9 sierpnia 2026 na OFF-ie. Wiesz, co z tym zrobić.

Vojdi
Stare porzekadło mówi: wiedzą sąsiedzi, jak kto siedzi. No to musisz posłuchać Vojdi na OFF Festivalu. To szalone power trio ma w sobie coś Mr. Bungle, coś z Black Midi i starego System Of A Down, a pochodzi ze słowackiego Preszowa. „Żaden inny zespół w naszym kraju nie gra tak dobrze i intensywnie”, chwalą go w lokalnych gazetach. Math i art rock, jazz, eksperyment, indie, shoegaze, psychodelia, metal… Czego tu nie ma! Kiedy dziennikarz „The Quietus” zobaczył ich na żywo, napisał: „Grają fenomenalnie i tak bezczelnie »niefajnie«, jak to tylko możliwe. Chapeau!”. Też będziesz pod wrażeniem. Zacznij tylko trenować, by dotrzymać im tempa. Najlepiej przy ich albumie „Kompost” albo epce „Split & Doux. Vol.1” – na początku roku wydanej z francuskim składem Ni.

Dana and Alden
Jazz dla Gen-Z. Albo wszystkich innych potrzebujących lekarstwa na postępujący brain rot. Dana & Alden robią muzykę w kontrze do krótkich i generycznych numerów z playlist Top40. Wychowani przez ojca na nagraniach Pharoaha Sandersa i Johna Coltrane’a, potem sami wkręceni w Charlesa Bradleya, Sharon Jones i innych w Daptone Records, prezentują dziś porywającą interpretację tradycji jazzowej. I dzielą się nią na scenach oraz na TikToku, gdzie – jak widzą – młodzi ludzie są coraz bardziej spragnieni czegoś orzeźwiającego dla uszu. Zespół założyli chwilę po tym, gdy nagrywając w domu hiphopowe covery trafili na acidowo-jazzowe brzmienie. To niosło ich na trasie, którą zagrali z Bennym Singsem, niesie też na trzech wydanych dotąd płytach. Na których śpiewają o Anthonym Bourdainie, bananach w czekoladzie albo kojocie, który wył pod ich studiem. Nie przegap tego na OFF-ie.

The Dare DJ Set
Nazwali go królem odrodzonego „indie sleaze”, a on żartuje, że nie wie, co to. Pytany natomiast, jaki zapach ma jego muzyka, bez większego zastanowienia opowiada: pot, wytwornica mgły i alkohol. Uwielbia LCD Soundsystem, kocha Lou Reeda. A o Trencie Reznorze z Nine Ich Nails mówi: „Myślę, że może nie być świadomy istnienia The Dare, ale on jest moim bohaterem”. Dla tych, którzy tego nie wiedzą, z przyjemnością wyjaśniamy. The Dare to autorski projekt Harrisona Patricka Smitha, amerykańskiego wokalisty, muzyka, producenta. I znajomego Charli XCX oraz Billie Eilish, z którymi zrobił najpierw numer „Guess”, a potem jeszcze zremiksował. Sam numerów nagrał znacznie więcej – znajdziesz je m.in. na wypełnionych electroclashem, dance-punkiem, synthpopem krążkach „What’s Wrong with New York?” oraz „Freakquencies: Volume 1”. I będziesz się przy tym świetnie bawić. Numery The Dare „są jak świetna impreza. I jesteś na nią zaproszony” – ogłosiło NPR. Podbijamy i zapraszamy: 7-9 sierpnia, OFF Festival.

LSD and the Search for God
Gitarowy klasyk, który sprawił, że shoegaze nabrał kosmicznego charakteru. To o debiutanckim materiale amerykańskiej grupy LSD and the Search for God z 2007 roku. Do dziś wydali tylko dwie epki, ale za to jakie! Oba te wydawnictwa zaliczają się do najlepszych albumów shoegaze wszech czasów. I wystarczyły, by LSD and the Search for God uznać – obok My Bloody Valentine czy Slowdive – za jeden z najważniejszych zespołów na scenie. Sławą okryły się też ich koncerty – te pierwsze, jeszcze przed wydaniem debiutu sprawiły, że grupa szybko stała się dla amerykańskiej publiczności obowiązkową do zobaczenia na scenie alternatywnej. A wkrótce także na świecie. LSD and the Search for God w Polsce dotąd nie grali. Po raz pierwszy będziemy mogli ich zobaczyć na żywo na OFF-ie!

Céline Dessberg
David Byrne, Chet Baker, tradycyjna muzyka mongolska to jej największe muzyczne inspiracje. Śpiewa (pięknie!), gra na gitarze, pianinie, tradycyjnej harfie mongolskiej. I trafia prosto serce. Jej muzyka, w której azjatyckie dziedzictwo spotyka się z wrażliwością nowoczesnego indie i popu, wspaniale też działa na wyobraźnię. Wystarczy tylko, że na chwilę zamkniesz oczy. Podziękujmy za to jej rodzinie z Mongolii, która urodzonej w Paryżu artystce podarowała kiedyś yatgę – lokalny instrument strunowy, z którym Céline Dessberg zaprzyjaźniła się na dłużej. Na początku robiła głównie pop, bo jak wspomina „muzyki mongolskiej nie da się robić byle jak”. Dopiero kiedy popracowała nad techniką, poczuła się na tyle komfortowo, by łączyć swoje muzyczne korzenie ze światem, w którym mieszka. „A żeby zaprezentować się światu, musiałam zrozumieć, kim jestem”, wyznaje. Wspaniale, widzimy się na OFF-ie!

AGNT
Wysyła „Listy do M” mokre od łez, „uczucia, uczucia pisane tekstem”. Co o nim wiemy? Strasznie nie lubi sprzątać, ale czuje, że musi robić muzę. Mocno inspirowaną brytyjskim rapem i brzmieniem. Nagrał „Kilka mądrych rzeczy” („by bujać tych, co se koper palą”), opisał też „I Pokolenie Polski” („Kaszkiety z głów i big up dla nas samych za ostatnie trzy dekady”). I twierdzi, że Polacy nie gęsi, swój grime mają. Kiedy się go słucha, trudno się z nim nie zgodzić. Szeroki uśmiech i sample z filmu „Chłopaki nie płaczą”, ale zęby mocno zaciśnięte – oto cały AGNT. Przygotuj się, że zrobi z tobą „Szuru Buru” na OFF-ie.

Bujaturla
Trochę buja, trochę turla. Ale na pewno zostanie z tobą na dłużej. Warszawska grupa, złożona m.in. z muzyków Zwidów i Syndromu Paryskiego, to współcześni trubadurzy szukający panaceum w pisaniu listów miłosnych do nostalgicznej emocji. „Dobre dusza, dobra muzyka”, piszą słuchacze pod ich piosenkami. Jeśli tylko znajdą jakieś w sieci. Bo tych lepiej szukać na koncertach, gdzie ci współcześni trubadurzy czarują najbardziej. Połączenie „Public strain” Women i „Cała jesteś w skowronkach” Skaldów? Coś w tym jest. Ale też dużo, dużo więcej.

Tercet Imperial
Znakomity skład – multiinstrumentaliści Piotr, Zabrodzki i Jan Emil Młynarski oraz śpiewacza Joanna Sztucka – versus polskie oberki, mazurki i archaiczne pieśni weselne. Kiedy na 26. Festiwalu Folkowym Polskiego Radia „Nowa Tradycja” zaprezentowali swoje autorskie połączenie rdzennych melodii z elektroniką i muzyką z Afryki i Indii, w pełno zasłużenie dostali za to Grand Prix. Teraz czas, by poznali się na nich i ich kreatywności także fani muzyki alternatywnej. „W tej tradycji i instrumentarium jest zaklęty uniwersalny ładunek emocjonalny”, zachęcają. A ci, którzy mieli okazję już ich słyszeć na żywo przekonują, że „to jest poza skalą. Genialna obserwacja i egzekucja”. Rozgłaszaj muzykancie, rozgłaszaj, że Tercet Imperial zagra w tym roku na OFF-ie.
