IKS

Stargo – „Violet Skies” [Recenzja], wyd. self-released

Niemieckie trio Stargo z Dortmundu od kilku lat konsekwentnie buduje swoją pozycję na styku stoner metalu, heavy rocka i psychodelii. Zespół nie próbuje kopiować klasyków gatunku ani ślepo podążać za trendami. Ich brzmienie opiera się na ciężarze, przestrzeni i wyczuciu dynamiki, a każdy kolejny materiał pokazuje rozwój kompozycyjny. „Violet Skies”, czwarty album w dorobku grupy, to wyraźny sygnał, że Stargo osiągnęło twórczą dojrzałość.

Już otwierający „Interstellar” ustawia ton płyty. To numer energetyczny, pulsujący, z wyraźnym groovem i chwytliwym motywem, który zostaje w głowie. Podobnie działa „Stargazer” – bardziej bezpośredni, przebojowy, ale nadal osadzony w ciężkim, nasyconym brzmieniu. Te kompozycje pokazują komunikatywną stronę zespołu, która nie traci przy tym na intensywności.

 

„Violet Skies” nie ogranicza się jednak do prostych, nośnych struktur. „Left for Dead” rozwija się stopniowo, z każdym taktem nabierając masy i ciężaru. To utwór budowany cierpliwie, oparty na narastającym napięciu i świadomej pracy dynamiką. Z kolei „The Artist” zahacza momentami o thrashowo-progowe rejony, pokazując większą techniczną swobodę i kompozycyjną odwagę. Stargo udowadnia, że w ramach stonera można pozwolić sobie na więcej, nie tracąc tożsamości.

 

zdj. materiały promocyjne

 

Centralnym punktem albumu jest ponad dziesięciominutowy instrumentalny „Tharsis”. To psychodeliczna podróż, w której zespół pozwala sobie na swobodne budowanie klimatu i rozwijanie motywów bez pośpiechu. Właśnie tutaj najpełniej słychać, jak ważna w ich muzyce jest przestrzeń. To utwór, przy którym łatwo odciąć się od zewnętrznego świata i po prostu zanurzyć w dźwięku.

 

Finałowy „The Great Machine” rozpoczyna się spokojniej, niemal akustycznym motywem, który buduje napięcie i daje chwilę oddechu. To jednak tylko wprowadzenie. Po chwili wchodzi pełne, charakterystyczne dla stonera brzmienie – krótko, konkretnie i z wyczuciem. Zespół zamyka album zdecydowanym akcentem, bez zbędnego rozwlekania formy.

 

„Violet Skies” to płyta zróżnicowana, a jednocześnie spójna. Łączy chwytliwość z ambicją, ciężar z przestrzenią, bezpośredniość z psychodelicznym klimatem. Nie jest próbą przypodobania się komukolwiek – to świadoma, konsekwentna realizacja własnej wizji.

I właśnie za to należy się Stargo uznanie. Bo w czasach, gdy wielu wykonawców bezpiecznie krąży wokół sprawdzonych schematów, oni wybierają własną orbitę. „Violet Skies” nie krzyczy na siłę i nie udaje rewolucji. Ono po prostu działa – gęsto, intensywnie i z charakterem. A jeśli po kilku odsłuchach wciąż masz ochotę podkręcić głośność, to znaczy, że ta maszyna została naprawdę dobrze skonstruowana.

 

 Marek Pruszczyński (Dezarbuzator)🍉

 

 

Pamiętajcie, żeby wspierać swoich ulubionych artystów poprzez kupowanie fizycznych nośników, biletów na koncerty oraz gadżetów i koszulek.

 

IKS
Udostępnij i poleć znajomym!

Dodaj komentarz

IKS

SztukMix - Strona poświęcona szeroko pojętej sztuce

© SztukMix 2020