IKS

Kingdom of the Lie – „About the Rising Star” [Recenzja] Wyd. Moans Music

Kingdom of the Lie to death metalowy zespół z Kętrzyna, który był aktywny w pierwszej połowie lat 90. W latach 1990-1992 jeszcze pod nazwami Necrosoul i Blaspherereion, a przez kolejne dwa, do zakończenia działalności w 1994 roku – już pod omawianą tutaj. Krótką historię zespołu przerwała proza życia. Jeden z członków zespołu, gitarzysta i wokalista Daniel „Edek” Ejmont, wyemigrował do Australii. Był to zresztą dość częsty powód rozwiązywania obiecujących metalowych grup w tym okresie. Niewielka liczba wytwórni, ograniczona możliwość promocji swojej muzyki, mało miejsc do grania, czy to prób, czy koncertów – to wszystko nie zachęcało do dalszego rozwoju. Połowa lat 90. to też okres, kiedy death metal przestawał być popularny – wypierał go zyskujący coraz większą atencję black metal. Trudno więc powiedzieć, czy gdyby nie wyjazd frontmana, omawiana tu formacja miałaby szansę zwojować coś więcej na undergroundowej metalowej scenie. Uważam natomiast, że ich jedyny materiał, który wydali w 1993 roku – demo „About the Rising Star” – jest wart odświeżenia i przypomnienia po tych wszystkich latach.

Muzyka na tym wydawnictwie opisywana jest w materiałach prasowych jako brutal death metal, choć ja bym z tym przedrostkiem „brutal” tak nie szarżował. Współczesny słuchacz mógłby się trochę rozczarować, bo jednak typowe zespoły z tego nurtu są dużo bardziej ekstremalne i operują szybszymi tempami. Choć może to być kwestia kontekstu historycznego – w tamtych latach propozycja Kingdom of the Lie mogła się wydawać bardziej brutalna. Zostańmy jednak przy death metalu – po prostu. Riffowo utrzymanemu w średnio-szybkich tempach, choć z prującą podwójną stopą. Niestety puste brzmienie tej ostatniej, a właściwie wszystkich bębnów, to dodatkowy czynnik, który odejmuje wydawnictwu brutalności. Choć to właściwie jedyny minus tego wydawnictwa – skupmy się więc na plusach. A są nimi solidne death metalowe riffy i porządny wokal, które nie brzmią jak kalka bardziej popularnych grup tego nurtu. Gdybym musiał podciągnąć ich skojarzeniowo pod jakiś inny zespół, wskazałbym pewnie Morbid Angel z okolic debiutu. Na „About the Rising Star” panuje podobna chora i złowroga atmosfera. Podkreślona przez wykręcone solówki gitarowe, które nagrał gościnnie Piotr Wiwczarek – lider grupy Vader.

 

 

Trzeba zresztą przyznać, że jak na jedno wydawnictwo, które określane było jako demo, był w tym zespole spory potencjał. Przyczepiłem się wyżej do brzmienia perkusji, ale jak na tego typu wydanie i tak nie było takie złe – słyszałem wiele gorszych produkcji na demówkach.

Grupa wydała kasetę najpierw samodzielnie, a rok później wznowienie zostało pierwszym numerem katalogowym klasycznej już dziś wytwórni Mad Lion Records (wtedy jeszcze Lion Records). Solówki zostały wykonane przez lidera najpopularniejszego polskiego zespołu death metalowego. Do otwierającego album „We Are the Kings” został nagrany teledysk w Teatrze Jaracza w Olsztynie z udziałem nieistniejącej już Pantomimy Olsztyńskiej. Przyjęcie w prasie muzycznej też było całkiem niezłe. Kto wie, co byłoby z tego zespołu, gdyby nie personalne zawirowania.

 

zdj. materiały promocyjne

 

Dziś już się tego nie dowiemy. Niemożliwy byłby też powrót grupy w pierwotnym składzie. W 2022 roku zmarł tragicznie Marcin „Cinek” Matysiak, perkusista i współzałożyciel Kingdom of the Lie. I to jest też jeden z powodów wznowienia tego materiału przez Moans Music – ten „XXX Anniversary Album” jest poświęcony pamięci Cinka. Ale jest też sentymentalną próbą zachowania pamięci o zespole i oldschoolowym death metalu pierwszej połowy lat 90. Materiał wreszcie trafia na pozostałe nośniki, czyli CD i winyl. Nowy master na potrzeby reedycji wykonał Michał „Miotła” Grabowski. Wydawnictwo zyskuje również nową szatę graficzną, za którą odpowiada Andrzej Kuzioła. Nawiązuje w niej do pierwotnej kasetowej okładki i zdjęć z teatralnego planu teledysku.

 

Czy to wznowienie jest potrzebne komuś poza zespołem i wydawcą? Uważam, że tak. To wartościowy album, który powinien spodobać się fanom tego bardziej klasycznego ekstremalnego metalu. Nie była to muzyka w żaden sposób odkrywcza, nawet w tamtych latach, ale i nie taki był zamiar jej twórców. Pod względem jakości to solidny materiał, wart zarówno przypomnienia starym wyjadaczom, jak i odkrywania przez młodszą publikę.

 

Adrian Pokrzywka

 

Pamiętajcie, żeby wspierać swoich ulubionych artystów poprzez kupowanie fizycznych nośników, biletów na koncerty oraz gadżetów i koszulek. Płytę na Vinylu i CD możecie kupić (tutaj)

 

Obserwuj nas w mediach społecznościowych:

👉 Facebook

👉 Instagram

IKS
Udostępnij i poleć znajomym!

Dodaj komentarz

IKS

SztukMix - Strona poświęcona szeroko pojętej sztuce

© SztukMix 2020